Posts Tagged ‘Wiara’

Ku radości wyswobodził Nas Chrystus.

Prawdą jest powiedzenie, iż: „Radość to dźwignia i potrzeba życia, to siła do życia i wartości życia”. Każdy człowiek odczuwa potrzebę radości. Jest ona nieodzowna tak dla zdrowia ciała jak i dla zdrowia duszy, zarówno dla cielesnego i duchowego życia religijnego. Bo radość jest tym dla człowieka, czym światło dla rośliny. Radość potrafi dokonywać cudów, pokonać choroby, zmieniać tok naszego życia.

„W rzeczywistości, ten z ludzi jest najszczęśliwszy, największy i najbardziej podobny do Boga, kto jedyną prawdziwą radość uczynił podstawą ziemskiego szczęścia”

Chrześcijanin nie może żyć bez radości, bo radość, jest szczególną cechą wśród świętych. Prawdziwe chrześcijaństwo i prawdziwa religijność w tym się objawiają, że nigdy nie zmniejszają radości, jaką życie daje, lecz ją podnoszą. Jak Goethe nazywa wesołość matką wszystkich cnót, tak F.W Faber nazywa ją atmosferą cnót heroicznych.

Jest udowodnione, że radość i nadzieja wywołują żywszy oddech, a tym samym zwiększony dopływ krwi do mózgu i lepsze odżywienie komórek nerwowych. Przygnębienie, odwrotnie, najpierw osłabia i zwalnia oddech i puls serca, zmniejsza dopływ krwi do mózgu i wywołuje zaburzenia, najpierw w funkcjonowaniu, a potem w całym układzie nerwowym, prowadząc tym do najpopularniejszej choroby cywilizacyjnej – depresji.

Przyczyny braku radości

Zwróćmy jeszcze uwagę na słowa Schillera z przedmowy do „Zbójców”, – „Kto już zaszedł tak daleko, iż ukształtował swój nowoczesny rozum kosztem serca, dla tego najświętsze rzeczy nie są już świętymi, dla tego ludzkość i Bóstwo jest niczym…”

Głównym winowajcą niedoboru radości w świecie współczesnym jest bezreligijny, niechrześcijański i materialistyczny duch nowego czasu! Uczynił on rozum despotą i tyranem, zadał gwałt sercu, wygłodził duszę. A jednak nie, co innego, tylko wiara daje prawdziwą radość i tylko ona może uszczęśliwić ludzkość!

Czym tchną działa Heinego, Ibsena, Anatola France, Nietzschego, Schopenhauera i im podobnych, jak nie wszechobecną zgnilizną, pesymizmem, nicością i głupotą? Tchną duchem socjalizmu, nicością ukutą na sztuce helleńskiej, sztuce „grobowców”. Bo sztuka grecka była w istocie pieśnią o cierpieniu! Na takiej podstawie nie da się stworzyć radosnego świata!

Wiara nasza żąda wyrzeczenia się owocu sodomskiego i wilczych jagód grzesznej radości, żąda porzucenia złej natury współczesnego świata! Jeżeli to osiągniemy, wtedy to pojawi się prawdziwa radość, radość płynąca ze źródła wiary, z serca Jezusa Chrystusa.

Świat, bowiem od samego początku zwodził nas i kłamał. W sprawie życia wg. Kanonów Chrześcijaństwa, bo nazywał je przykrym i smutnym… te oczywiste kłamstwo wzmacniał jeszcze kult sekt protestanckich i fałszywej pobożności.

Nadzieja na radość

Tylko prawdziwa i zrównoważona powaga w służbie Bożej stale wynagradza człowieka pogodną myślą i darem czynienia życia wesołym, gdyż jak pisał Św. Paweł „Wszystko jest wasze”. Przeciwna była ta teza małodusznym stwierdzeniom judaistów „Nie dotykajcie się, ani kosztujcie, nie ruszajcie!” [Kol. 2:21]. Człowiek ma prawo pierwszeństwa do żniw radości, gdyż on umie z „dziękowaniem pożywać” [1Kor. 10:30] Ku większej chwale Bożej, uświęcać to przez słowo Boże i modlitwę [1 Tym. 4:5].

Dla chrześcijanina stoją jeszcze otworem całe światy radości, które dla człowieka światowego i dla grzesznika są ogrodem zamkniętym! Wiara, stan łaski, modlitwa podnoszą na wyżyny słoneczne ku Bogu, tworząc radosny firmament nad życiem.

Św. Bernard powiada „Bóg jest spokojem i wszystko uspokaja i kto patrzy na Niego, na ów spokój ten sam się uspokaja” Ten spokój, jaki modlitwa wytwarza w duszy jest pierwszym warunkiem i podstawą prawdziwego wesela duszy!

Św. Mateusz powiada „Szukajcie naprzód królestwa Bożego i sprawiedliwości jego a to wszystko – a więc i radość – będzie wam przydane [Mat. 6:33]

Testamentem radości, w wyższym stopniu niż to miało miejsce w Starym Testamencie są Ewangelie i Listy. Wita go na ziemi „Hymn Radości” – Magnifikat – wyraźnie zapowiadany przez aniołów w Noc Bożego Narodzenia, jako „wesele wielkie, które będzie dla wszystkich ludzi” [Łuk. 2:10] Dawcą i ogniskiem owego wesela jest Mesjasz Bóg- Człowiek – Jezus i radość – to naturalna tajemnica, o której trudno jest mówić inaczej niż: „Eamus ad suavitatem, ut hilares fiamus: Pójdźmy do uprzejmości, abyśmy się stali wesołymi”.

W naukach Jezusa i w jego pracy nie ma nic z ponurego pesymizmu, Ziścił on proroctwo Izajasza „Nie będzie smutnym ani zubożonym”, [Iz. 42:4] Chrystus jest najwyższym potwierdzeniem życia, bo nie ma w nim „nie lub tak i nie, ale tylko TAK” [2 Kor. 1:19] Jeszcze w ostatnich godzinach swojego obcowania z uczniami, przed swoją męką, pocieszał ich: „Niech nie trwoży się serce wasze ani lęka” [Jan 14:27]. Obiecuje im, że smutek ich w radość się zamieni, by wesele jego wypełnili sami w sobie [Jan 15:11; 17:13]. Czterdzieści dni po zmartwychwstaniu były prawdziwym miesiącem rozkoszy, miłą wiosną. W czasie tych dni dojrzała w sercach uczniów radość, która przez zesłanie Ducha Świętego stała się ich własnością. Bo Królestwo Boże jest sprawiedliwością, pokojem i weselem w Duchu Świętym, co może potwierdzić Św. Paweł na mocy własnego doświadczenia [Rzym. 14:17], wymienia on wesele na drugim miejscu pomiędzy owocami Ducha Świętego [Gal. 5:22].

Chrystus stworzył chrześcijańską zasadę życiową „weselcie się zawsze w Jezusie Chrystusie” [Filip.4:4]. „Pokój Chrystusów niech przewyższa w sercach waszych” [Kol. 3:15]

Według Św. Augustyna, dusza czuje się szczęśliwą w objęciach prawdy, gdy bez żadnego szmeru wchodzi do duszy owo tajemnicze, harmonijne i wymowne milczenie prawdy.

„Odrzuć smutek gdyż jest on bratem zwątpienia i gniewu, zasmuca i wygania Ducha Świętego. Przywdziej wesołość, która zawsze jest Bogu miłą i drogą, raduj się w niej. Albowiem człowiek wesoły czyni zawsze dobrze, myśli o dobrym i gardzi smutkiem. Będziesz Boga chwalił.

Święty Filip pozostawił po sobie piękną zasadę „Prawdziwa droga postępu w cnocie polega na trwaniu w świętej radości”.

Św. Franciszek Salezy na jednym z kazań wołał: „Człowiek jest dla radości, a radość dla człowieka, albowiem tylko ona może człowieka uszczęśliwić…” więc „…żyj wesoło!”.

Cóż mam czynić bym stał się radosny?

Św. Bernard odpowiada: Szukaj radości tam, gdzie ją można znaleźć, na prostej drodze obowiązku, na drodze życia chrześcijańskiego w górskim powietrzu wiary, w słonecznym cieple miłości; w zdrowej atmosferze poważnej pracy.

„Mniej czyste sumienie, a będziesz zawsze miał radość” – brzmi prosty przepis z „Naśladowania Chrystusa” [2.6.1] Bo jeśli jest jakaś radość na świecie, to z pewnością posiada ją człowiek czystego serca [A. Kempis 2.4.2]

Jak się z tej choroby zgryzoty wyleczyć? Za pomocą własnej woli! Dobrze ukształtowana wola staje się na tyle pomysłową w wykrywaniu powodów i okazji do radości i bierze górę po większej części z dobrym wyrokiem.

Zgadzam się zupełnie z Foersterem, że: „najpełniejsze wychowanie młodzieży, aby żyć radośnie, można osiągnąć tylko przez zahartowanie charakteru, w umiłowaniu ofiary i zaprawianiu się w pokonywaniu samego siebie, które czyni nas zdolnymi do znoszenia po męsku życia bez radości, ciężkiego losu i niedostatku”

W taki sposób osiągamy cel: człowieka radosnego, który jest przeciwieństwem słabych, przeczulonych, zniewieściałych istot, które dopiero przez byle jakie życie, w sposób najboleśniejszy odkrywają prastarą prawdę radości życia!

Radość życia, bowiem możemy osiągnąć tylko postępując według trzech imperatywów:

  1. Ucz się słuchać!
  2. Ucz się siły swoje wytężać, pokonując sam przeszkody!
  3. Ucz się sobie odmawiać i przezwyciężać pożądliwości!

Zakończenie

Człowiekowi współczesnemu grozi największe niebezpieczeństwo, aby się nie stał obcym swojej wewnętrznej istocie. Tu należy szukać przyczyny zaniku w nim radości. Nowoczesna kultura nie sprzyja życiu wewnętrznemu, bo pod wpływem tej kolorowej i plastikowej kultury życie stało się zewnętrzne, nabrało charakteru publicznego – stało się życiem ulicznym. Taki człowiek chodzi po omacku i wpada w złudne i niedorzeczne urojenia, które nawet inni widzą i wyśmiewają!

Chciałbym, by Bóg pobłogosławił Wam, o co pokornie proszę, by te przemyślenia stały się żywą siłą duchową, która wyzwoli Was z przekleństwa liter, znajdzie sprzymierzeńców, ochoczo i wesoło podejmiecie walkę z zastępem nowoczesnych wrogów radości, z alkoholem i narkotykami, z nierządem, z żądzą złota i bogactw, z neurastenią i nadczłowieczeństwem, z wiecznie kłócącymi się mediami i politykami, z brakiem wykształcenia i z pyszałkowatym nad wykształceniem, ze sztuką, która niesie smutek i zezwierzęcenie gdyż jest prostacka, z literaturą, która zaszczepia zwątpienie i nihilizm powodując intelektualną nędzę.

Szczęść Boże w walce o radość!

Niech te uskrzydlone nasiona radości rozniesione przez wiatry pomyślne, znajdą glebę dobrą i wydadzą owoce siedemdziesiąt krotne, trzystukrotne, stukrotne!

Reklamy
O grzechu śmiertelnym, zwanym także ciężkim

Pan Bóg kocha każdego człowieka, Kocha go zawsze i nieodwracalnie. Przyjaźń z Bogiem zachowujemy dzięki łasce uświęcającej otrzymanej na chrzcie świętym, tracimy ją wskutek grzechu ciężkiego.

Jezus Chrystus chce pomóc upadłemu człowiekowi także w tym nieszczęściu, dlatego ustanowił sakrament pokuty, a władzę odpuszczania grzechów przekazał Kościołowi Katolickiemu (J 20:22).

Niszczy miłość w sobie ten, kto świadomie i dobrowolnie kieruje się nienawiścią do Boga i do ludzi. Kto zaś nie miłuje – jak poucza św. Jan — „trwa w śmierci” (1 J 3,14).

Różnica między grzechem ciężkim i lekkim polega na stopniu wewnętrznego, świadomego i dobrowolnego zaangażowania się człowieka w zło. Grzech ciężki, czyli śmiertelny, polega na tak świadomym i dobrowolnym opowiedzeniu się człowieka po stronie zła, że całkowicie zostaje zniszczona jego miłość, wiara albo obydwie te cnoty razem. Grzech lekki polega na tym, że człowiek czyni wprawdzie jakieś zło, jednak jego wewnętrzne zaangażowanie się w nie jest zbyt powierzchowne, by mogło doprowadzić do niewiary lub do zniszczenia miłości. To częściowe wewnętrzne opowiedzenie się po stronie zła – czyli grzech lekki – ma miejsce wtedy, gdy człowiek działa wprawdzie zupełnie świadomie i dobrowolnie, jednak dopuszcza się zbyt małego zła, by mogło ono zrujnować jego miłość lub wiarę, np. ktoś świadomie dopuszcza się drobnego kłamstwa, grzeszy łakomstwem lub osłabia swoją wiarę przez sporadyczne opuszczanie modlitw. Nie grzeszy ciężko i ten, kto popełnia wprawdzie wielkie zło, jednak niezupełnie świadomie lub niezupełnie dobrowolnie, np. ktoś w przypływie nagłego szału zabił człowieka. Grzech ciężki wyraża się w wewnętrznym zdeprawowaniu serca, w pełnym, świadomym i dobrowolnym przylgnięciu do wielkiego zła. W ten rodzaj grzechu nigdy nie popada się „przypadkowo” ani „niechcący”.

Aby dobrze przygotować się do spowiedzi należy spełnić poniższe warunki.

  1. Uświadomić sobie popełnione grzechy, robiąc rachunek sumienia wg. podanych poniżej punktów z Dekalogu;
  2. Wzbudzić żal za grzechy;
  3. Postanowić zdecydowaną poprawę;
  4. Przystąpić do spowiedzi i wyznać wszystkie grzechy w konfesjonale;
  5. Wypełniając zadaną pokutę zadośćuczynić Bogu i bliźniemu;

MODLITWY PRZED RACHUNKIEM SUMIENIA

PROŚBA O ŚWIATŁO DUCHA ŚWIĘTEGO

Przyjdź Duchu Święty, oświeć mój rozum, bym poznał moje grzechy. Wzbudź w moim sercu żal i spraw, bym szczerze dążył do poprawy.

Rachunek sumienia

Robiąc rachunek sumienia nie bój się prawdy o sobie gdyż im dokładniej wsłuchasz się w głos własnego sumienia, im surowiej spojrzysz na siebie, tym dalej odsuniesz się od grzechu i zbliżysz się do Boga. Bowiem im więcej człowiek wymaga od siebie, tym wartościowszym staje się człowiekiem!

Przypomnij sobie, kiedy ostatni raz byłeś u spowiedzi, czy odprawiłeś zadaną pokutę? Pamiętaj, że przy grzechach ciężkich warto podać ich liczbę.

  1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną
  • Czy wątpiłem w prawdy wiary?
  • Czy wierzyłem w zabobony, magię, wróżby, okultyzm, spirytyzm?
  • Czy zaparłem się wiary (apostazja)?
  • Czy oddawałem cześć bożkom czy innym „bóstwom” niekatolickim?
  1. Nie będziesz wymawiał Imienia Pana Boga twego nadaremno
  • Czy bluźniłem Bogu?
  • Czy dotrzymywałem obietnic złożonych Bogu
  • Czy przyjąłem świętokradczą komunię?
  1. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił
  • Czy opuszczałem Mszę Świętą w niedzielę i święta?
  1. Czcij ojca twego i matkę twoją
  • Czy z szacunkiem odnoszę się do moich rodziców?
  • Czy troszczę się o religijne wychowanie dzieci?
  • Czy dochowałem wierności małżeńskiej?
  • Czy unikałem potomstwa w sposób grzeszny?
  1. Nie zabijaj
  • Czy nie szkodziłem poczętemu dziecku w łonie matki?
  • Czy usiłowałem popełnić samobójstwo?
  • Czy dokonałem umyślnego zabójstwa?
  1. Nie cudzołóż (wraz z przykazaniem nr.9)
  • Czy dobrowolnie planowałem lub popełniłem czyn nieczysty (sam czy z innymi osobami)?
  • Czy zachowałem wierność małżeńską?
  • Czy wypełniłem obowiązki małżeńskie?
  • Czy oglądałem obrazy niemoralne lub wypowiadałem niemoralne słowa?
  • Czy popełniłem grzech sodomii, prostytucji?
  • Czy się rozwiodłem?
  1. Nie kradnij wraz z przykazaniem nr. 10 (Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego swego)
  • Czy przywłaszczyłem sobie cudze rzeczy?
  • Czy oszukiwałem?
  • Czy pomagałem innym w kradzieży czy oszustwie?
  1. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu
  • Czy kłamałem, krzywdząc tym kłamstwem innych ludzi?
  • Czy dotrzymałem danego słowa, przysięgi?
  1. Nie pożądaj żony bliźniego swego – patrz przykazanie nr. 6 (nie cudzołóż)
  2. Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego swego – patrz przykazanie nr. 7 (nie kradnij)

Grzechy główne

  • Czy nie byłem pyszny, wyniosły?
  • Czy nie gardziłem innymi?
  • Czy byłem łakomy, zazdrosny?
  • Czy nie byłem leniwy?
  • Czy nie byłem gniewny, czy nie znieważałem kogoś?

Przykazania kościelne

  • Czy nie grzeszyłem w nadziei miłosierdzia Bożego?
  • Czy nie odkładałem pokuty aż do śmierci?

Żal za grzechy jest najważniejszym warunkiem spowiedzi. Jest on konieczny, aby Sakrament Pokuty był przyjęty ważnie, tzn. aby łaska przebaczenia skutecznie dotknęła mojego serca. Bez żalu za grzechy spowiedź jest nieważna, choćbyśmy spowiadali się dokładnie i szczerze, i choćby kapłan wypowiedział nad nami słowa rozgrzeszenia.

Powiedzmy to jasno: sytuacja bezmyślności i stawiania grzechu i własnych grzesznych przywiązań ponad Pana Boga i Jego Wolę dyskwalifikuje katolika od sakramentalnego rozgrzeszenia – nie z kaprysu spowiednika, ale z braku dyspozycji penitenta!

 Powiedzmy to jasno i wyraźnie: do ważnego rozgrzeszenia konieczna jest szczera wewnętrzna dyspozycja – decyzja poprawy swojego postępowania, decyzja unikania grzechu, decyzja zerwania z grzesznymi przywiązaniami, decyzja unikania niebezpiecznych okazji do grzechu, decyzja naprawienia wyrządzonego zła. Taka postawa jest oznaką szczerego nawrócenia, jest wyrazem wiary. Tak przyjmuje Sakrament Pokuty katolik dojrzały duchowo.

Szczera spowiedź czyli wyznanie grzechów.

Mamy obowiązek wyznać w konfesjonale wszystkie grzechy ciężkie. Wyznawajmy także grzechy powszednie, tym bardziej, że niestety coraz więcej osób zatraca wrażliwość sumienia i to, co jest grzechem ciężkim, traktują jak sprawę błahą. Przy wyznawaniu grzechów ciężkich obowiązuje nas tzw. integralność wyznania czyli całościowość. Co to znaczy? Mamy wyznać dokładnie wszystkie grzechy podając spowiednikowi trzy sprawy: jaki grzech, ważniejsze okoliczności i liczbę grzechów.

   Trzymajmy się z wielką dokładnością tych zasad, aby kapłan nie musiał się dopytywać i abyśmy ustrzegli się niebezpieczeństwa świętokradzkiej spowiedzi. Zawsze spowiadajmy się dokładnie i szczerze, tak jakby to była ostatnia spowiedź w naszym życiu. Bezpieczna i dobroczynna zasada. Mobilizująca!

Poniższa modlitwa jest przykładem skruchy doskonałej:

 „O mój Boże, żałuję za wszystkie moje grzechy, ponieważ obrażają Ciebie, mojego miłującego Ojca. Obiecuję, z pomocą Twojej łaski, więcej ich nie popełniać”.

postawa-na-modlitwie

MOCNE POSTANOWIENIE POPRAWY

   Muszę postanowić tu i teraz, że podejmę sensowne kroki w celu uniknięcia po­ważnych grzechów w przyszłości. Teraz, w momencie kiedy idę do spowiedzi, chcę przestać grzeszyć. Jestem zdecydowany zachować taką postawę na stałe. Jeśli upadnę w przyszłości, to z powodu słabości. W tej konkretnej chwili moje postanowienie jest szczere i zamierzam w nim wytrwać. Dlatego mogę szczerze prosić o rozgrzeszenie.

Modlitwa po spowiedzi

„Wspomóż mnie Boże, abym zdecydowanie i szczerze zajął się odtąd sprawą zbawienia mej duszy. Matko Boża, Święty Michale i Aniele Stróżu mój, święci Moi patronowie uproście mi u Boga Ojca Wszechmogącego, abym już więcej nie grzeszył, a potężnym waszym wstawiennictwem wyjednajcie mi łaskę wytrwałości.”

Amen.

 

Szczyt żydowskiego absurdu!
To nazywanie niewygodnych dla nich prawd
„antysemityzmem”!
______________________________________

Judaizacja chrześcijaństwa, (które nie jest przecież kontynuacją, ale przeciwnie, przezwyciężeniem judaizmu) to stały element obecny w działaniu żydowskiego lobby politycznego, nie tylko zresztą w Polsce. W Polsce, ze względu na jej katolicką tradycję, działanie to jest szczególnie nasilone.

Żydzi nie są „naszymi starszymi braćmi w wierze”. To wyrwane z kontekstu zdanie Jana Pawła II bywa mocno nadużywane. Judaizm i chrześcijaństwo mają wspólną tylko wiarę w jednego Boga, ale nie jest to ten sam Bóg. Judaizm i chrześcijaństwo mają ze sobą tylko tyle wspólnego, że obydwie te religie są monoteistyczne, głoszą wiarę w jednego Boga. Judaizm jest jednak formą monolatrii wiarą w jednego wprawdzie tylko Boga, ale w Boga jednego tylko narodu, narodu wyłącznie żydowskiego, gdyż podstawą judaizmu jest obietnica polityczna udzielona Abrahamowi: „Potomstwu twojemu daję ten kraj, od rzeki Egipskiej aż do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat”. Nie jest to obietnica uniwersalna, bo dana jest jednemu tylko narodowi, ma charakter całkowicie polityczny: obiecuje jednemu narodowi, narodowi żydowskiemu, polityczne panowanie nad konkretnym obszarem i innymi narodami. Chrześcijaństwo niesie zupełnie inną obietnicę. Nie jest to obietnica polityczna (panowania jakiegoś narodu nad jakimkolwiek obszarem i jakimikolwiek innymi narodami), ale obietnica nieśmiertelności i zbawienia duszy każdego, kto przyjmie chrzest. Chrześcijaństwo jest uniwersalne i ponadnarodowe. Chrześcijaństwo pozbawiło naród żydowski charakteru narodu uprzywilejowanego w oczach Boga i mającego własnego Boga, a tym samym uprzywi1ejowanego wobec innych narodów i dlatego zwalczane jest tak zajadle przez wszystkie żydowskie sekty i lobby polityczne, tak przez wierzących, jak niewierzących Żydów.

Kościół katolicki w Polsce zwalczany jest zresztą wcale nie przez zarejestrowanych w ledwo ośmiu gminach żydowskich raptem 1200 wyznawców judaizmu… ale przez niemal całkowicie zdominowane przez ateistyczną lewicę żydowskie lobby polityczne, które obok zastępczej „świeckiej religii” holokaustu wyznaje dzisiaj neo-marksizm w postaci „politycznej poprawności”, czyli doktryny Antoniego Gramsciego, włoskiego komunisty, „naprawiacza Marksa i Lenina”. Wedle „odkryć” Gramsciego nie należy budować „nowego społeczeństwa komunistycznego” poprzez rewolucyjne niszczenie prywatnej własności, gospodarki kapitalistycznej i fizyczną eksterminację „klas posiadających, ale poprzez stopniowe, powolne i konsekwentne niszczenie cywilizacji łacińskiej, której fundamentem jest chrześcijaństwo. Neo-marksizm zakłada, zatem nie rewolucje komunistyczne, ale „długi marsz” poprzez stopniową likwidację indywidualistycznej cywilizacji chrześcijańskiej, opartej na prawie naturalnym i zastąpienie jej cywilizacją kolektywistyczną, opartą na demagogicznych „prawach człowieka” (coraz to wymyślane nowe „prawa człowieka” to po prostu odmiana marksistowskiego „od każdego według jego zdolności, każdemu według jego potrzeb”, przy czym oceną tych cudzych „zdolności” i „potrzeb” zajmowaliby się „obywatele równiejsi od innych”. W tym założeniu społeczeństwo odarte z chrześcijańskich (a szerzej: religijnych) wartości i norm moralnych, wyrugowanych ze świadomości obywateli, stanie się wreszcie, po „długim marszu”, społeczeństwem komunistycznym: ludzkim stadem potulnych „owieczek”.

W Polsce po roku 1989 środowiska żydowskie poczuły się silne odnowieniem swych dobrych relacji z komunistami przy okrągłym stole i w Magdalence, zaczęły, więc szybko zrywać wątłe więzi nawiązane wcześniej (w latach siedemdziesiątych) z Kościołem katolickim: obserwujemy więc przybierające na sile ataki żydowskiego lobby politycznego na Kościół Katolicki, dokonujące się głownie za pośrednictwem „Gazety Wyborczej”, żydowskiej gazety dla Polaków, mającej kształtować ich poglądy zgodnie z interesami żydowskiego lobby politycznego. Przedstawiać żydowski punkt widzenia, jako obiektywnie słuszny, a odmienne spojrzenia jako niesłuszne lub „antysemickie” taka jest istota propagandy tej żydowskiej gazety. W walce z Kościołem Katolickim w Polsce żydowskie lobby polityczne ma dzisiaj za sojusznika postkomunistyczną lewicę, która po gospodarczym bankructwie marksizmu-leninizmu przeszła na „polityczną poprawność”, na ten nowy marksizm, prowadzący jednak po staremu ludzkie społeczności w stronę tresowanego stada. A że nie ma stada bez przewodnika, a glina wymaga garncarza by lepił z niej naczynie współczesna żydo-komuna spotyka się ponownie we wspólnym dążeniu do przewodzenia takiemu ludzkiemu stadu: żydzi zachęcani są do uznawania swej wyjątkowości i „roli przewodniej” swą trybalistyczną religią, neomarksiści kultem nagiej siły, jedyną ideologią wszystkich ateizujących totalniaków.

W sferze ideowej mieści się także inny cel żydowskiego lobby politycznego w Polsce: jego polityka historyczna, czyli propaganda dotycząca obrazu przeszłości. W naszej epoce, naznaczonej religijnym wątpieniem (którego doświadcza także judaizm) rośnie potrzeba „religii zastępczych”, świeckich. Holokaust rozumiany jako wyjątkowe, niemające precedensu w dziejach ludobójstwo wykorzystywany jest przez żydowskie lobby polityczne jako instrument cementujący społeczność żydowską w epoce sekularyzacji. Świecka religia holokaustu nadaje się znakomicie i do politycznej eksploatacji, i do czerpania z niej finansowej renty tytułem bezprawnych przywilejów. Holokaust dokonany przez niemieckich socjalistów podczas II wojny światowej wywołał w świecie zrozumiałe wielkie współczucie dla Żydów, dość długo utrzymujące się po wojnie. Niektórzy z nich nie zadowolili się niemieckimi odszkodowaniami; zauważyli, że oskarżając inne narody o współudział w holokauście można i od innych państw żądać „odszkodowań”. Stąd żydowska polityka historyczna, czyli propaganda żydowskiego lobby politycznego w Polsce fabrykuje i mnoży oskarżenia Polski i Polaków o „współudział w holokauście”. Gdy pod rządami kanclerza Gerharda Schredera Niemcy oświadczyły w latach dziewięćdziesiątych, że „czas niemieckiej pokuty skończył się” — oznaczało to, że Niemcy uznały, iż wystarczająco zapłaciły już Żydom za ludobójstwo wojenne. Przedsiębiorstwo holokaust skoncentrowało się zatem na Polsce, mnożąc oskarżenia Polaków o współpracę w niemieckim ludobójstwie. Ta żydowska polityka historyczna czytaj propaganda stanowi stały element wojny psychologicznej, jaką przedsiębiorstwo holokaust wypowiedziało Polsce w połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy to przewodniczący Światowego Kongresu Żydów Izaak Singer zaszantażował władze polskie, mówiąc: „Jeśli Polska nie spełni żydowskich roszczeń majątkowych będzie upokarzana na arenie międzynarodowej”. Było to wypowiedzenie Polsce wojny, na razie psychologicznej, mającej uzasadniać planowany rabunek majątkowy.

Ta żydowska polityka historyczna, ta żydowska propaganda oskarżająca Polaków o współudział w ludobójstwie niemieckim zbiega się z propagandą niemiecką, z niemiecką „polityką historyczną”, dążącą z kolei do wybielania Niemców z win za wojenne ludobójstwo. Fakt, że przedstawiciele politycznego lobby żydowskiego w Polsce milczą na temat ścisłego współdziałania niemiecko-żydowskiego w atakach na Polskę świadczy dobitnie, że i dzisiaj polityczne lobby żydowskie w Polsce żyje swym odrębnym, nie polskim życiem jak to było przed wojną i jak to było w jeszcze większej mierze w czasach I Rzeczypospolitej. Holokaust przedstawiany jako „największa zbrodnia w dziejach” wymaga konsekwentnie „największego przeciwdziałania” i nic nie jest ważniejsze niż przeciwdziałanie powtórnemu holokaustowi, któremu, rzekomo sprzyja antysemityzm; w ten sposób antysemityzm prezentowany jest w propagandzie żydowskiej jako szczególnie naganna postawa, która powinna być karana w sposób szczególnie surowy, twardy i głęboki, zatem szczególnie uprzywilejowany.

Tymczasem antysemityzm to postawa charakteryzująca się nielubieniem Żydów, przy czym ta antypatia uzasadniana jest przez antysemitów bardzo różnie z punktu widzenia racjonalności uzasadnienia. Z postawy antysemickiej, a więc z antypatii do żydów. Dzisiaj, to żyd określa co jest, a co nie jest antysemickie!

Opracowane np: M. Mieszalski "Żydowskie lobby polityczne w Polsce"

Na pytanie czy jesteś patriotą, w większości odpowiedź brzmi – Tak! I jesteś bardzo głęboko przekonany, że mówisz prawdę.
Jednak, gdy zapytamy, czym dla Ciebie jest patriotyzm uzyskamy mnóstwo różnych odpowiedzi, popartych na ogół postawą wobec zaborów, walką o wolność i niepodległość, czy w czasach nie tak odległych, w czasach komunizmu. Wtedy o wiele łatwiej określimy, czym był patriotyzm.
Jednak w czasach, umownie nazwijmy, w czasach pokoju i dobrobytu już pojęcie patriotyzmu nam się rozmywa. Wizja człowieka walczącego o dobro swoje i ojczyzny odchodzi w zapomnienie.
Dlaczego tak jest? Cóż zrobić by powrócił ten właściwy obraz Ojczyzny i Patriotyzmu?
Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.
Zastanówcie się nad tym, czym dla Was jest Polska? Wasza Ojczyzna? Otóż jest to grupa ludzi, więc skoro chcemy być patriotami, dbać o ojczyznę, to powinniśmy zająć się ludźmi!
A jak to zrobić?
Po pierwsze, rozwój. Jeżeli zatrzymasz się w rozwoju, nie będziesz iść dalej i osobiście rozwijać wiedzę, że jesteś Polakiem, to możesz być pewien, że nasza ojczyzna się nie rozwinie. Jeżeli będziesz stać w miejscu, nie zaczynając od Siebie, nie dbając o swój rozwój uderzasz w interes całego narodu!
Dbanie o swój rozwój to nie dbanie o swoją majętność, ale o rozwój swój osobisty, o rozwój swojej mądrości, umiejętności i swoich talentów. Rozwój z myślą, że chcesz dać swojej ojczyźnie to, co masz najlepsze i żeby z tych darów, wszystkich darów stworzony został naród!
Druga rzecz po Twoim osobistym rozwoju, potrzebna by stać się patriotą to potrzeba stać się uczciwym! Zadać, więc trzeba sobie pytanie czy Ty stawiasz ojczyznę na pierwszym miejscu, czy jesteś uczciwy we wszystkim, co robisz, w pracy, w realizacji zadać, które Ci powierzono, czy jesteś uczciwy w codzienności życia społecznego – gdyż z tych milionów drobnostek całego dnia buduje się moralna wartość całego narodu, buduje się patriotyzm lokalny, później szerszy, państwowy. Z takich drobnych rzeczy buduje się Wasze życie i Wasza tożsamość!
Trzecia rzecz, nad którą chciałbym się zatrzymać to zaangażowanie. Pytam, jak jesteś zaangażowany w ojczyznę, czy w ogóle ten temat analizujesz, zastanawiasz się nad nim? Czy Twoje zaangażowanie sprowadza się, umownie, co 4 lata by iść na głosowanie i oddać Swoją odpowiedzialność za ojczyznę w ręce innych, obcych ludzi? Potem kibicujesz im albo nie! Niestety na ogół jest tak, że spłyciłeś swoje zdanie, swoją wiedzę o kandydatach do wskazówek dostarczonych Tobie przez media, czy portale społecznościowe? Czy możesz, więc z czystym sercem potwierdzić, że wybrałeś swojego reprezentanta, absolutnie uczciwie? Obawiam się, że niestety nie!
Na tych trzech filarach, czyli Twojego osobistego rozwoju, uczciwości i zaangażowania zbudować można pojęcie patriotyzmu. Ale to jest część rzeczy potrzebnych by stać się Patriotą, gdyż te wspomniane rzeczy powinny dotyczyć również Waszego stosunku do wiary.
Rozwoju osobistego, byś mógł ofiarować Bogu to, co masz najcenniejsze. Czy w Twojej wierze jest zachowana uczciwość tak pięknie opisana przez dziesięć przykazań, osiem błogosławieństw czy przykazanie miłości bliźniego? Czy to nie jest oczywiste? Czy w Twojej wierze nie powinieneś być zaangażowany, słowem, myślą czy jakimś wyobrażeniem, zaangażowany w uczynki miłości, pomocy konkretnym osobom, bliźnim z najbliższej rodziny, w działalność wspólnoty miłości i miłosierdzia, w działalność ewangelizacyjną?
W ten sposób otrzymacie uniwersalną definicję zarówno bycia Polakiem jak również osobą wierzącą. Na tych trzech filarach opiera się tradycja.
Musisz sam odpowiedzieć sobie, czy czasem nie zatrzymałeś się w miejscu, gdzie o wiele łatwiej jest mówić o wielkich Polakach i ich wyczynach, ale sam nie zrobiłeś nic, by iść drogą samorozwoju, uczciwości i zaangażowania każdego dnia Twojego życia. Iść po to byś stał się prawdziwym patriotą!

Warszawa, 11 listopada 2018r. w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

Andrzej M. Jankowski

Zapomniana modlitwa

Posted: 10 czerwca 2018 in Bóg, Modlitwa, Wiara
Tagi: , , , ,

jchristos

Duszo Chrystusowa

duszo.jpg

__________________________________________

Powyższa modlitwa zwana Anima Christi najczęściej była odmawiana po Komuni Św. Autorstwo tej średniowiecznej modlitwy błędnie przypisywane jest św. Ignacemu z Loyoli, który zamieścił ją w swoich „Ćwiczeniach duchowych”. W rzeczywistości modlitwa ta powstała już w XIV wieku. Jej prawdopodobnym autorem był papież Jan XXII. Z racji wielkiej popularności modlitwa została wspomniana przez św. Ignacego, który jednak nie przytoczył w „Ćwiczeniach” całego jej tekstu, zakładając, że współcześni mu wierzący znają ją na pamięć. Polski tekst Anima Christi   — został przetłumaczony przez ks. F.X. Głodkiewicza   — i zamieszczony w śpiewniku z 1867 roku. Prezentuję pełną wersję tej pięknej modlitwy.

aniotrojca

Wszechmogący, Wieczny Boże w Trójcy Świętej Jedyny, zanim my, słudzy Twoi, zaczniemy błagać świętych Aniołów, upadamy przed Tobą na kolana i wielbimy Ciebie, Ojcze, Synu i Duchu Święty.

Bądź pochwalony i uwielbiony na wieki, a wszyscy Aniołowie i ludzie przez Ciebie stworzeni niech Cię adorują, kochają i Tobie służą Święty, Mocny, Nieśmiertelny Boże.

I Ty, Maryjo, Królowo wszystkich Aniołów, przyjmij łaskawie nasze błagania, które zanosimy do sług Twoich i kieruj je do tronu Najwyższego, abyśmy otrzymali łaski, pomoc i ratunek. Ty błagająca Wszechmocy Ty Pośredniczko łask. Amen.

Święci Aniołowie, zostaliście nam dani przez Boga ku naszej ochronie i pomocy, błagamy Was w imię Boga w Trójcy Jedynego:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Błagamy Was w imię Krwi Przenajświętszej Pana naszego Jezusa Chrystusa:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Błagamy Was przez wszechmocne imię Jezusa:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Błagamy Was przez wszystkie rany Pana naszego Jezusa Chrystusa:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Błagamy Was przez całą mękę Pana naszego Jezusa Chrystusa:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Błagamy Was przez święte Słowo Boże:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Błagamy Was przez Serce Pana naszego Jezusa Chrystusa:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Błagamy Was w imię miłości Bożej ku nam biednym:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Błagamy Was w imię wierności Bożej ku nam biednym:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Błagamy Was w imię Miłosierdzia Bożego ku nam biednym:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Błagamy Was w imię Maryi, Matki Bożej i naszej Matki:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Błagamy Was w imię Maryi, Królowej Nieba i Ziemi:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Błagamy Was w imię Maryi, Waszej Królowej i Pani:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Błagamy Was przez waszą szczęśliwość:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Błagamy Was przez Waszą wierność:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Błagamy Was przez Waszą waleczność i Królestwo Boże:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Błagamy Was:
– Zasłaniajcie nas Waszą tarczą!
Błagamy Was:
– Brońcie nas Waszym mieczem!
Błagamy Was:
– Oświecajcie nas Waszym światłem!
Błagamy Was:
– Schrońcie nas pod płaszcz Maryi!
Błagamy Was:
– Ukryjcie nas w sercu Maryi!
Błagamy Was:
– Złóżcie nas w ręce Maryi!
Błagamy Was:
– Ukazujcie nam drogę do bramy życia: otwartego Serca Pana naszego!
Błagamy Was:
– Prowadźcie nas bezpiecznie do niebieskiego domu Ojca!

Wszystkie dziewięć chórów błogosławionych:
– Śpieszcie nam z pomocą!
Nasi szczególni, towarzyszący nam wszędzie przyjaciele, dani nam przez Boga:
– Śpieszcie nam z pomocą!

Śpieszcie, wspomagajcie, błagamy Was!
Najdroższa Krew naszego Pana i Króla została przelana za nas biednych.
– Śpieszcie nam z pomocą, błagamy Was!
Serce Pana naszego i Króla bije z miłości do nas biednych.
– Śpieszcie nam z pomocą, Błagamy Was!
Niepokalane serce Maryi, Najczystszej Waszej Królowej, bije z miłości do nas biednych.
– Śpieszcie nam z pomocą, błagamy Was!
Św. Michale, Św. Rafale, Św. Gabrielu, bądźcie przy nas ze swymi Aniołami,
– pomagajcie nam i módlcie się za nami.

AMEN

 

Pomimo przekazów tradycji i istniejących dokumentów, wcześniej czy później zatrzymujemy się w punkcie, poza którym spojrzenie nie jest już w stanie rozróżnić mitu od rzeczywistości. Mit ukazuje człowieka w powiązaniu z siłami kosmicznymi, historia opisuje to, co poza takimi powiązaniami realizuje on w zasięgu czasu i przestrzeni. Wszelkie mity oparte są na ogół na dualizmie natury ludzkiej. Przeciwnie, materiał historyczny rzadko odnosi się do kompetencji duchowych człowieka. W rzeczywistości, kiedy człowiek, aktywując w sobie twórczy element artystyczny – znajdzie sposób zamanifestowania go w działaniu zewnętrznym, kreśli symbolicznie dokument biograficzny własnego czasu, którego wartość przekracza pod wieloma względami wszelkie świadome pisanie. Nie tylko przedstawia nam twórcę, ale ukazuje nam całą epokę, z której pochodzi i z której czerpie formę. Nie tylko ożywia historię, ale włącza się lirycznie w pejzaż geografii duchowej. Potwierdza to doświadczenie. Historia i mit, forma i wyobrażenie wchodzą wówczas we wzajemne odziaływanie, ujawniają to, co pogrążone jest w zatartej pomroce czasu i przestrzeni. Uzewnętrznia się odwieczny dramat. Dramat, który rodzi się nie tyle z natury ziemskiej człowieka, ile ze sfery sił duchowych walczących o absolutną dominację nad Niebem i Ziemią. O walce tej nadmieniają od najdawniejszych czasów rozmaite inskrypcje, księgi i przekazy.

To sama natura nosi w sobie stygmaty tego kosmicznego dramatu. Zjawiska atmosferyczne, gdzie światło i ciemność ścierają się z sobą, procesy świata roślinnego z jego szybkim powstawaniem i zanikaniem, krwawe walki o egzystencję pomiędzy dzikimi instynktami zwierząt są potężnymi filarami tego dramatu. W takiej rzeczywistości Bóg na swoje podobieństwo stworzył ludzi Adama i Ewę, którzy otrzymali od Boga dar – wolną wolę. Odtąd człowiek miał rozwijać się, jako istota wolna i autonomiczna. Niestety uległ, sprzeciwiając się Stwórcy! Poniósł, więc karę – śmiertelność. Od tego czasu nosi w sobie znamię grzechu pierworodnego. Grzech ten oznaczał czasowe zagubienie treści prawdy i z nią świadomości własnego pochodzenia.

czlowiek

Osłabienie sfery woli, wynikające z warunków życia człowieka i społeczności, jaką stworzył, otworzył drogę ku coraz większemu przenikaniu zła. Nieprzystosowany, stał się bezbronny. Rozumiał w prawdzie pojęcie zła, ale nie znał jego rzeczywistości, konstatował efekty, ale nie mógł sięgnąć przyczyn. Wahał się między Dobrem a Złem. To, co w ogólnym procesie stawania się ludzkiego atakowało kiedyś zbiorowość, teraz skierowane było na istotę indywidualną, wystawioną na działanie szczególnie podstępne i przenikliwe.

Wynika z tego, że człowiek może stać się złym wyłącznie przez bezpośredni i dłuższy w czasie kontakt ze złem. Najpierw zło powoli formatuje człowieka według swoich idei, potem najczęściej przy pomocy zewnętrznych, dodatkowych czynników np. przez środowisko różnego rodzaju patologii, biedy, narkotyków, alkoholu, presji opinii publicznej (w tym tak już rozpowszechnionej tzw. poprawności politycznej) wszelkiej manipulacji prawdą, zniszczonego środowiska – służącym ograniczeniu świadomości, spadku krytycyzmu i osłabieniu woli – w konsekwencji skłaniających do popełnienia grzechu.

Ważne jest ażeby człowiek pojął, iż ceną wolności ofiarowanej mu przez stwórcę było zaistnienie na ziemi również sił Zła, jako przeciwieństwa sił Dobra. Człowiek posiadł, bowiem nie tylko możliwość wolnego wyboru pomiędzy Dobrem a Złem, ale również moc przemiany zła w dobro! Przede wszystkim w sobie samym! Proces ten odbywa się jednak i przez cierpienie i wyrzeczenie. Nie oznacza to jednak, że człowiek ma stawiać samotnie czoła siłom zła. Bóg posłał ku pomocy Aniołów na czele z Michałem Archaniołem. Na tej drodze znajdzie on zawsze oparcie w Jezusie Chrystusie. Tego, który połączony jest na wieki z człowiekiem dla jego zbawienia. Jego ofiara ukazała nowe zwycięstwo Ducha Miłości. Światło tego zwycięstwa winno skierować Człowieka na drogę samo przeobrażenia się i do wyzwolenia się od ludzkich ułomności czy wręcz zła. W tym celu człowiek powinien nadać nowy kierunek swoim myślą, uczuciom, impulsom woli tak by móc realizować prawdę w myśleniu, piękno w uczuciach i dobro w dążeniach. Zło może być pokonane i zwyciężone jedynie w głębi duszy ludzkiej. Pomagają temu światło poznania, które pochodzi od Ducha Świętego i moc miłości emanująca od Chrystusa. W nich odrodzą się wiara i nadzieja. Chociaż dzisiaj jesteśmy świadkami upadku wartości moralnych i konsekwencji gwałtów przeciw naturze człowieka, musimy wierzyć, że Chrystus Zwycięży!

Według mnie nie istnieje u człowieka wrodzona skłonność do zła. Każdy człowiek, nie zależnie od tego, w jakim społeczeństwie i środowisku się urodził jest skłonny do dobra. Ale w wyniku presji środowiska, podatności woli, oraz własnej świadomości, jego rozumienie dobra ulega deformacji. Niestety, pomocna w tym procesie jest również wszelka pseudo religia – rozumiana, jako katalizator zła! Do tych „wierzeń” należą wszelkie systemy, których głównym celem jest kult krwawych ofiar i czczenie bożków – gdyż to one właśnie generują pierwiastek zła. Takimi systemami były i są wszelkie sekty, które przyjmują część prawd z Biblii i które w drodze ich modyfikacji stworzyły błędne nauki. Do nich należą przede wszystkim gnoza, kabała i talmud. Na ich bazie wymyślono kolejne twory sekciarskie jak judaizm, mahometanizm, protestantyzm, arianizm etc. Trafnie ujął to psalmista: „Albowiem wszystkie bożki pogańskie są diabłami!” [Sept. Ps 95:5]

Sekta judaistów była i jest szczególnie powiązana ze złem. U podstaw ich „wierzeń” stoją błędne i wypaczone idee, które tworzone były z myślą o doczesnym materialnym świecie. W takim środowisku powstał talmudyzm – spadkobiercami jego są potępione idee takie, jak: marksizm, darwinizm, freudyzm, egzystencjalizm i setki innych opartych o błędne założenia oparte wyłącznie na talmudzie, gnozie, kabale. Idee te są wrogo nastawione do Objawienia, do osoby Jezusa Chrystusa, Jego Matki Maryj, do Trójcy Przenajświętszej gdyż idee te omijają Dekalog! Idee wrogie Chrystusowi stworzono po to by „naukowo” udowodnić „prawdy” zawarte w judaizmie. To jest jądro satanizmu naukowego, którego ostateczną konsekwencją jest nihilizm. Ten z kolei był i jest podstawą wszelkich zbrodni i zła na świecie – komunizmu, faszyzmu, fetyszyzmu.

Wszędzie tam, gdzie pojawiła się sekta judaistów powstały nowe twory. Gdzie tkwi problem? W żydach! Oni nigdy nie umieli filozofować, czyli w myśl Platona nie potrafili kochać Boga! Wszystko opierali wyłącznie na prawie i przepisach! Dlatego nie potrafili i do dzisiaj nie potrafią zrozumieć podstawowych praw wiary! Sekta żydowska była zatwardziała w nienawiści przez umiłowanie pieniądza i bogactw, jakie zdobywali przez swą służbę w świątyni, wyzyskując i oszukując lud. Ten status utraciliby gdyby uznali Chrystusa za obiecanego mesjasza. Dla tych żydów, którzy uwierzyli, ze Starego Przymierza pozostał tylko Dekalog oraz Psalmy (pieśni o dobroci Boga), gdyż sam Chrystus je zatwierdził i polecał, kilka świąt m. in. Zielone Świątki (chrześcijańskie zesłanie Ducha Świętego) czy uczczenie Niedzieli (szabat). Obrzezanie zastąpione zostało przez Chrzest Święty, przepisy koszerne zniesiono, pozostawiając tylko post. Gdyż jak świadczą przypisy pierwszego w historii chrześcijaństwa Soboru „przepisy Starego Testamentu są umarłe i śmierć przynoszą!”. Jak orzekł Św. Hieronim „żydzi talmudyczni od czasów apostolskich aż do dzisiaj, zachowują zwyczaj wyklinania chrześcijan trzy razy dziennie we wszystkich swych synagogach (komentarz do Proroctw Izajasza IV, XI, XIV)

Na co zezwala sobie żyd w imię talmudu? Na seksualizm i pornografię, którą wolno im propagować we wszystkich krajach, nie tylko, jako biznes, ale przede wszystkim, jako coś, co dla nich jest zupełnie normalne. Skłonność ta jest od dawna „obiecana” w talmudzie babilońskim (Gemara).

To judaiści ukrzyżowali Jezusa i odrzucili na zawsze, stali się opozycją wobec kościoła i jego wrogiem! Służąc nie Bogu, ale szatanowi (Lucyper) i walcząc z Kościołem na śmierć i życie aż do czasów drugiego przyjścia Zbawiciela. Trafnie ujął to św. Marek przywołując warunek zbawienia człowieka: „Kto uwierzy i ochrzci się będzie zbawiony, kto zaś nie uwierzy będzie potępiony” [Mk. 16:16]

Oczywiście, przez wieki setki ludzi otrzymało łaskę wiary i wielu z nich przejrzało – nawróciło się i skierowało swoje życie ku czynieniu dobra i miłości. Niestety, tacy nawróceni natychmiast zostali wyklęci z sekciarskiej wspólnoty talmudystów.

Drogowskazami na drodze do poznania i czynienia dobra są przykazania, jest Dekalog, który nie tylko mówi, czego unikać, ale przede wszystkim jak pomnażać dobro, szerzyć miłość, stawać się lepszym człowiekiem i czynić wszystkich wokół siebie lepszymi. Problem zła istnieje, ale Bóg Wszechmogący jest w stanie to zło przemienić tak, że również i ono może stać się jeszcze większym dobrem. Zło dobrem zwyciężaj – to święte zawołanie sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki jest wystarczającym przykładem na to, że zło istniało, ale każdy człowiek, oparty na Chrystusie może je przezwyciężyć!

Tak też droga do zbawienia żyda, muzułmanina, protestanta czy innego innowiercy jest otwarta, każdy, kto tego zapragnie, może uczynić z siebie Człowieka Nowego, który bez trudności odpowie Bogu: „Starałem się poznać Prawdę i iść drogą, którą ona wskazuje aż do ostatniego z moich dni…”