Posts Tagged ‘demoralizacja’

Tajemnica śmierci Księdza Jerzego

milosczwyciezy2

Funkcjonariusze SB dopięli swego, zadali śmierć ks. Jerzemu, ich proces się odbył, ale nie spodziewali się, że inny proces po 30 latach uwzniośli jego śmierć i potwierdzi życie wieczne. Wg prof. Polaka, datę śmierci ks. Popiełuszki należy datować na 25 października, a nie, jak się powszechnie uważa, na 19 października. Ważnym a pomijanym wg profesora Wojciecha Polaka elementem, który może rzucać światło na sprawę, jest różaniec, wg zwolenników tej hipotezy należący do ks. Jerzego, który jeszcze w październiku 1984 roku, został odnaleziony pod mostem w Toruniu. Nie było o nim wzmianki w śledztwie, tak samo jak o postoju pod mostem. Ten wg prof. Polaka wydaje się jednak prawdopodobny. Jak przekonywał prelegent, żeby wjechać pod most w Toruniu trzeba bardzo dobrze znać ten teren, żeby zrobić to w ciemnościach trzeba mieć ten postój przygotowany. To musiało być uprzednio ukartowane. Jednak wg prof. Żaryna daty były inne: „Na dzisiejszym etapie naszych badań nie ma lepszej, w sensie historycznego dowodzenia, koncepcji dotyczącej okoliczności śmierci ks. Jerzego niż ta, która obowiązuje także dziś – to znaczy ks. Popiełuszko został porwany i zamordowany 19 października 1984 roku. Mordercami bezpośrednimi byli ci, którzy zostali skazani w procesie toruńskim, czyli [Grzegorz] Piotrowski, [Leszek] Pękala, [Waldemar] Chmielewski” – powiedział historyk prof. Jan Żaryn z UKSW podczas spotkania z dziennikarzami 16 październiku 2014r.

Minęło 35 lat od tej bestialskiej zbrodni, a Polacy nie poznali do końca prawdy o śmierci Ks. Popiełuszki. Wiadomo, że mocodawcą był Kiszczak i jego wydział do walki z kościołem. Tak więc współwinnymi męczeńskiej śmierci kapłana są wszyscy ci, którzy jawnie lub na drodze prawnej dążyli do ukrycia i zamazywania tajemnicy śmierci ks. Jerzego!

Ku radości wyswobodził Nas Chrystus.

Prawdą jest powiedzenie, iż: „Radość to dźwignia i potrzeba życia, to siła do życia i wartości życia”. Każdy człowiek odczuwa potrzebę radości. Jest ona nieodzowna tak dla zdrowia ciała jak i dla zdrowia duszy, zarówno dla cielesnego i duchowego życia religijnego. Bo radość jest tym dla człowieka, czym światło dla rośliny. Radość potrafi dokonywać cudów, pokonać choroby, zmieniać tok naszego życia.

„W rzeczywistości, ten z ludzi jest najszczęśliwszy, największy i najbardziej podobny do Boga, kto jedyną prawdziwą radość uczynił podstawą ziemskiego szczęścia”

Chrześcijanin nie może żyć bez radości, bo radość, jest szczególną cechą wśród świętych. Prawdziwe chrześcijaństwo i prawdziwa religijność w tym się objawiają, że nigdy nie zmniejszają radości, jaką życie daje, lecz ją podnoszą. Jak Goethe nazywa wesołość matką wszystkich cnót, tak F.W Faber nazywa ją atmosferą cnót heroicznych.

Jest udowodnione, że radość i nadzieja wywołują żywszy oddech, a tym samym zwiększony dopływ krwi do mózgu i lepsze odżywienie komórek nerwowych. Przygnębienie, odwrotnie, najpierw osłabia i zwalnia oddech i puls serca, zmniejsza dopływ krwi do mózgu i wywołuje zaburzenia, najpierw w funkcjonowaniu, a potem w całym układzie nerwowym, prowadząc tym do najpopularniejszej choroby cywilizacyjnej – depresji.

Przyczyny braku radości

Zwróćmy jeszcze uwagę na słowa Schillera z przedmowy do „Zbójców”, – „Kto już zaszedł tak daleko, iż ukształtował swój nowoczesny rozum kosztem serca, dla tego najświętsze rzeczy nie są już świętymi, dla tego ludzkość i Bóstwo jest niczym…”

Głównym winowajcą niedoboru radości w świecie współczesnym jest bezreligijny, niechrześcijański i materialistyczny duch nowego czasu! Uczynił on rozum despotą i tyranem, zadał gwałt sercu, wygłodził duszę. A jednak nie, co innego, tylko wiara daje prawdziwą radość i tylko ona może uszczęśliwić ludzkość!

Czym tchną działa Heinego, Ibsena, Anatola France, Nietzschego, Schopenhauera i im podobnych, jak nie wszechobecną zgnilizną, pesymizmem, nicością i głupotą? Tchną duchem socjalizmu, nicością ukutą na sztuce helleńskiej, sztuce „grobowców”. Bo sztuka grecka była w istocie pieśnią o cierpieniu! Na takiej podstawie nie da się stworzyć radosnego świata!

Wiara nasza żąda wyrzeczenia się owocu sodomskiego i wilczych jagód grzesznej radości, żąda porzucenia złej natury współczesnego świata! Jeżeli to osiągniemy, wtedy to pojawi się prawdziwa radość, radość płynąca ze źródła wiary, z serca Jezusa Chrystusa.

Świat, bowiem od samego początku zwodził nas i kłamał. W sprawie życia wg. Kanonów Chrześcijaństwa, bo nazywał je przykrym i smutnym… te oczywiste kłamstwo wzmacniał jeszcze kult sekt protestanckich i fałszywej pobożności.

Nadzieja na radość

Tylko prawdziwa i zrównoważona powaga w służbie Bożej stale wynagradza człowieka pogodną myślą i darem czynienia życia wesołym, gdyż jak pisał Św. Paweł „Wszystko jest wasze”. Przeciwna była ta teza małodusznym stwierdzeniom judaistów „Nie dotykajcie się, ani kosztujcie, nie ruszajcie!” [Kol. 2:21]. Człowiek ma prawo pierwszeństwa do żniw radości, gdyż on umie z „dziękowaniem pożywać” [1Kor. 10:30] Ku większej chwale Bożej, uświęcać to przez słowo Boże i modlitwę [1 Tym. 4:5].

Dla chrześcijanina stoją jeszcze otworem całe światy radości, które dla człowieka światowego i dla grzesznika są ogrodem zamkniętym! Wiara, stan łaski, modlitwa podnoszą na wyżyny słoneczne ku Bogu, tworząc radosny firmament nad życiem.

Św. Bernard powiada „Bóg jest spokojem i wszystko uspokaja i kto patrzy na Niego, na ów spokój ten sam się uspokaja” Ten spokój, jaki modlitwa wytwarza w duszy jest pierwszym warunkiem i podstawą prawdziwego wesela duszy!

Św. Mateusz powiada „Szukajcie naprzód królestwa Bożego i sprawiedliwości jego a to wszystko – a więc i radość – będzie wam przydane [Mat. 6:33]

Testamentem radości, w wyższym stopniu niż to miało miejsce w Starym Testamencie są Ewangelie i Listy. Wita go na ziemi „Hymn Radości” – Magnifikat – wyraźnie zapowiadany przez aniołów w Noc Bożego Narodzenia, jako „wesele wielkie, które będzie dla wszystkich ludzi” [Łuk. 2:10] Dawcą i ogniskiem owego wesela jest Mesjasz Bóg- Człowiek – Jezus i radość – to naturalna tajemnica, o której trudno jest mówić inaczej niż: „Eamus ad suavitatem, ut hilares fiamus: Pójdźmy do uprzejmości, abyśmy się stali wesołymi”.

W naukach Jezusa i w jego pracy nie ma nic z ponurego pesymizmu, Ziścił on proroctwo Izajasza „Nie będzie smutnym ani zubożonym”, [Iz. 42:4] Chrystus jest najwyższym potwierdzeniem życia, bo nie ma w nim „nie lub tak i nie, ale tylko TAK” [2 Kor. 1:19] Jeszcze w ostatnich godzinach swojego obcowania z uczniami, przed swoją męką, pocieszał ich: „Niech nie trwoży się serce wasze ani lęka” [Jan 14:27]. Obiecuje im, że smutek ich w radość się zamieni, by wesele jego wypełnili sami w sobie [Jan 15:11; 17:13]. Czterdzieści dni po zmartwychwstaniu były prawdziwym miesiącem rozkoszy, miłą wiosną. W czasie tych dni dojrzała w sercach uczniów radość, która przez zesłanie Ducha Świętego stała się ich własnością. Bo Królestwo Boże jest sprawiedliwością, pokojem i weselem w Duchu Świętym, co może potwierdzić Św. Paweł na mocy własnego doświadczenia [Rzym. 14:17], wymienia on wesele na drugim miejscu pomiędzy owocami Ducha Świętego [Gal. 5:22].

Chrystus stworzył chrześcijańską zasadę życiową „weselcie się zawsze w Jezusie Chrystusie” [Filip.4:4]. „Pokój Chrystusów niech przewyższa w sercach waszych” [Kol. 3:15]

Według Św. Augustyna, dusza czuje się szczęśliwą w objęciach prawdy, gdy bez żadnego szmeru wchodzi do duszy owo tajemnicze, harmonijne i wymowne milczenie prawdy.

„Odrzuć smutek gdyż jest on bratem zwątpienia i gniewu, zasmuca i wygania Ducha Świętego. Przywdziej wesołość, która zawsze jest Bogu miłą i drogą, raduj się w niej. Albowiem człowiek wesoły czyni zawsze dobrze, myśli o dobrym i gardzi smutkiem. Będziesz Boga chwalił.

Święty Filip pozostawił po sobie piękną zasadę „Prawdziwa droga postępu w cnocie polega na trwaniu w świętej radości”.

Św. Franciszek Salezy na jednym z kazań wołał: „Człowiek jest dla radości, a radość dla człowieka, albowiem tylko ona może człowieka uszczęśliwić…” więc „…żyj wesoło!”.

Cóż mam czynić bym stał się radosny?

Św. Bernard odpowiada: Szukaj radości tam, gdzie ją można znaleźć, na prostej drodze obowiązku, na drodze życia chrześcijańskiego w górskim powietrzu wiary, w słonecznym cieple miłości; w zdrowej atmosferze poważnej pracy.

„Mniej czyste sumienie, a będziesz zawsze miał radość” – brzmi prosty przepis z „Naśladowania Chrystusa” [2.6.1] Bo jeśli jest jakaś radość na świecie, to z pewnością posiada ją człowiek czystego serca [A. Kempis 2.4.2]

Jak się z tej choroby zgryzoty wyleczyć? Za pomocą własnej woli! Dobrze ukształtowana wola staje się na tyle pomysłową w wykrywaniu powodów i okazji do radości i bierze górę po większej części z dobrym wyrokiem.

Zgadzam się zupełnie z Foersterem, że: „najpełniejsze wychowanie młodzieży, aby żyć radośnie, można osiągnąć tylko przez zahartowanie charakteru, w umiłowaniu ofiary i zaprawianiu się w pokonywaniu samego siebie, które czyni nas zdolnymi do znoszenia po męsku życia bez radości, ciężkiego losu i niedostatku”

W taki sposób osiągamy cel: człowieka radosnego, który jest przeciwieństwem słabych, przeczulonych, zniewieściałych istot, które dopiero przez byle jakie życie, w sposób najboleśniejszy odkrywają prastarą prawdę radości życia!

Radość życia, bowiem możemy osiągnąć tylko postępując według trzech imperatywów:

  1. Ucz się słuchać!
  2. Ucz się siły swoje wytężać, pokonując sam przeszkody!
  3. Ucz się sobie odmawiać i przezwyciężać pożądliwości!

Zakończenie

Człowiekowi współczesnemu grozi największe niebezpieczeństwo, aby się nie stał obcym swojej wewnętrznej istocie. Tu należy szukać przyczyny zaniku w nim radości. Nowoczesna kultura nie sprzyja życiu wewnętrznemu, bo pod wpływem tej kolorowej i plastikowej kultury życie stało się zewnętrzne, nabrało charakteru publicznego – stało się życiem ulicznym. Taki człowiek chodzi po omacku i wpada w złudne i niedorzeczne urojenia, które nawet inni widzą i wyśmiewają!

Chciałbym, by Bóg pobłogosławił Wam, o co pokornie proszę, by te przemyślenia stały się żywą siłą duchową, która wyzwoli Was z przekleństwa liter, znajdzie sprzymierzeńców, ochoczo i wesoło podejmiecie walkę z zastępem nowoczesnych wrogów radości, z alkoholem i narkotykami, z nierządem, z żądzą złota i bogactw, z neurastenią i nadczłowieczeństwem, z wiecznie kłócącymi się mediami i politykami, z brakiem wykształcenia i z pyszałkowatym nad wykształceniem, ze sztuką, która niesie smutek i zezwierzęcenie gdyż jest prostacka, z literaturą, która zaszczepia zwątpienie i nihilizm powodując intelektualną nędzę.

Szczęść Boże w walce o radość!

Niech te uskrzydlone nasiona radości rozniesione przez wiatry pomyślne, znajdą glebę dobrą i wydadzą owoce siedemdziesiąt krotne, trzystukrotne, stukrotne!

Stolica Apostolska zajęła oficjalne stanowisko w sprawie gender. W ogłoszonym dokumencie stanowczo sprzeciwia się tej ideologii, a w szczególności narzucaniu jej w szkołach i na uczelniach jako jedynego słusznego światopoglądu o rzekomo naukowym charakterze. Zarazem jednak Kościół zachęca do dialogu w ramach studiów gender, zwłaszcza gdy chodzi o sposób, w jaki różnica między obu płciami jest przeżywana w różnych kulturach.

Dokument pod tytułem „Mężczyzną i kobietą ich stworzył. Z myślą o drodze dialogu o kwestii gender w edukacji” został przygotowany przez Kongregację Edukacji Katolickiej. Jak przyznał jej prefekt, powstał on w odpowiedzi na realne zagrożenie, z jakim spotykamy się dziś w szkolnictwie, gdzie siłą narzuca się ideologię gender, a zarazem eliminuje się inne punkty widzenia, w tym chrześcijański, zarzucając im, że są przestarzałe.

Tymczasem, jak przypomina kard. Giuseppe Versaldi, teorie gender, zwłaszcza w swych najbardziej radykalnych formach, oddalają się od naturalnych realiów, podporządkowując wszystko emocjonalnym decyzjom podmiotu. W ten sposób tożsamość płciowa, a w konsekwencji również rodzina stają się „płynne”, oparte na chwilowej zachciance, a nie na prawdzie i rzeczywistości. Dąży się do zlikwidowania różnicy płciowej pod pretekstem, że nie ma ona najmniejszego znaczenia dla rozwoju osobowego.

Na ideologię gender Kościół odpowiada antropologią chrześcijańską. Jednakże, jak zastrzegł podczas prezentacji dokumentu kard. Versaldi, by podważyć tę ideologię wystarczą argumenty, które nie odwołują się do wiary. Również i bez niej można w sposób racjonalny wykazać istotną rolę ciała w określeniu tożsamości osoby. Tożsamość człowieka kształtuje się w oparciu o różnorodność płciową, a w rodzinie konfrontacja z matką i z ojcem ułatwia dziecku rozwój własnej tożsamości płciowej. Płeć neutralna czy trzecia płeć jest natomiast czystym wymysłem.

Watykański dokument rozróżnia jednak ideologię gender od studiów genderowych. O ile ideologii nie da się pogodzić z wiarą chrześcijańską, o tyle na polu studiów są kwestie, które mogą być przedmiotem dialogu. Chodzi tu m.in. o równą godność kobiety i mężczyzny, znaczenie samej kobiecości, a także o wychowanie do szacunku dla każdego człowieka, bez względu na jego upośledzenie, rasę, religię czy tendencje uczuciowe, walcząc z wszelkimi przejawami nękania czy nieuzasadnionej dyskryminacji.

Nowy watykański dokument sytuuje problem ideologii gender w szerszym kontekście kryzysu, jaki przeżywa dziś zarówno edukacja, jak i antropologia. Panuje bowiem coraz większy zamęt, gdy chodzi o to, kim jest człowiek i co mamy przekazywać przyszłym pokoleniom. Zapomina się, że osoba ludzka jest bytem integralnym, a nie sumą elementów, które można izolować bądź swobodnie nimi manipulować. Stąd postulat dbania o ekologię człowieka, by poznać prawdę o człowieku, w tym o znaczeniu jego płciowości.

Krzysztof Bronk – Watykan

Źródło: https://www.vaticannews.va/pl/watykan/news/2019-06/watykan-dokument-gender-edukacja.html

Slajd3

Plakietka do wydruku

PAMIĘTAJMY !

Rewolucja Homoterrorystów w 8 krokach:

1. Zobaczcie – istniejemy!
2. Chcemy tylko akceptacji!
3. Chcemy związków partnerskich!
4. Chcemy ślubów!
5. Chcemy adopcji!
6. Uczcie o nas w szkołach i przedszkolach!
7. Krytykowanie nas to zbrodnia!
8. To my jesteśmy normalni, a tzw. hetero nienormalni!