Posts Tagged ‘Człowiek’

Stolica Apostolska zajęła oficjalne stanowisko w sprawie gender. W ogłoszonym dokumencie stanowczo sprzeciwia się tej ideologii, a w szczególności narzucaniu jej w szkołach i na uczelniach jako jedynego słusznego światopoglądu o rzekomo naukowym charakterze. Zarazem jednak Kościół zachęca do dialogu w ramach studiów gender, zwłaszcza gdy chodzi o sposób, w jaki różnica między obu płciami jest przeżywana w różnych kulturach.

Dokument pod tytułem „Mężczyzną i kobietą ich stworzył. Z myślą o drodze dialogu o kwestii gender w edukacji” został przygotowany przez Kongregację Edukacji Katolickiej. Jak przyznał jej prefekt, powstał on w odpowiedzi na realne zagrożenie, z jakim spotykamy się dziś w szkolnictwie, gdzie siłą narzuca się ideologię gender, a zarazem eliminuje się inne punkty widzenia, w tym chrześcijański, zarzucając im, że są przestarzałe.

Tymczasem, jak przypomina kard. Giuseppe Versaldi, teorie gender, zwłaszcza w swych najbardziej radykalnych formach, oddalają się od naturalnych realiów, podporządkowując wszystko emocjonalnym decyzjom podmiotu. W ten sposób tożsamość płciowa, a w konsekwencji również rodzina stają się „płynne”, oparte na chwilowej zachciance, a nie na prawdzie i rzeczywistości. Dąży się do zlikwidowania różnicy płciowej pod pretekstem, że nie ma ona najmniejszego znaczenia dla rozwoju osobowego.

Na ideologię gender Kościół odpowiada antropologią chrześcijańską. Jednakże, jak zastrzegł podczas prezentacji dokumentu kard. Versaldi, by podważyć tę ideologię wystarczą argumenty, które nie odwołują się do wiary. Również i bez niej można w sposób racjonalny wykazać istotną rolę ciała w określeniu tożsamości osoby. Tożsamość człowieka kształtuje się w oparciu o różnorodność płciową, a w rodzinie konfrontacja z matką i z ojcem ułatwia dziecku rozwój własnej tożsamości płciowej. Płeć neutralna czy trzecia płeć jest natomiast czystym wymysłem.

Watykański dokument rozróżnia jednak ideologię gender od studiów genderowych. O ile ideologii nie da się pogodzić z wiarą chrześcijańską, o tyle na polu studiów są kwestie, które mogą być przedmiotem dialogu. Chodzi tu m.in. o równą godność kobiety i mężczyzny, znaczenie samej kobiecości, a także o wychowanie do szacunku dla każdego człowieka, bez względu na jego upośledzenie, rasę, religię czy tendencje uczuciowe, walcząc z wszelkimi przejawami nękania czy nieuzasadnionej dyskryminacji.

Nowy watykański dokument sytuuje problem ideologii gender w szerszym kontekście kryzysu, jaki przeżywa dziś zarówno edukacja, jak i antropologia. Panuje bowiem coraz większy zamęt, gdy chodzi o to, kim jest człowiek i co mamy przekazywać przyszłym pokoleniom. Zapomina się, że osoba ludzka jest bytem integralnym, a nie sumą elementów, które można izolować bądź swobodnie nimi manipulować. Stąd postulat dbania o ekologię człowieka, by poznać prawdę o człowieku, w tym o znaczeniu jego płciowości.

Krzysztof Bronk – Watykan

Źródło: https://www.vaticannews.va/pl/watykan/news/2019-06/watykan-dokument-gender-edukacja.html

Reklamy

Od połowy XX w. w Europie i w Stanach Zjednoczonych prowadzona jest nowa rewolucja komunistyczna. Jest ona prowadzona według innej strategii niż ta, którą dotychczas znamy, czyli strategię bolszewicką. Strategia bolszewicka składała się z trzech elementów:

  1. Gwałtownej zmiany stosunków własnościowych;
  2. Masowego terroru;
  3. Masowego ogłupiania;

Przyniosła rezultaty przerażające w postaci śmierci milionów istnień ludzkich, ale na dłuższą metę okazała się nie efektywna. Odstąpiono od tej strategii i rewolucja jest prowadzona wg strategii opracowanej w latach 20-tych XX wieku przez włoskiego komunistę Antoniego Gramsci’ego. Uznał on, że Marks się pomylił, że jego koncepcja może być z gruntu fałszywa.

Strategia ta zakłada, że główne pole bitwy rewolucyjnej będzie odbywać się w ludzkiej świadomości, w sferze kultury. W związku z tym na plan pierwszy wysunęło się masowe ogłupianie społeczeństw przy pomocy trzech podstawowych sfer życia społecznego tj. edukacji, mediów i przemysłu rozrywkowego. Terror nie jest już zgoła potrzebny, choć został on ukryty w setkach ustaw. Tak sformatowany człowiek nie czuje już skutków terroru, jest skutecznie zoperowany przy pomocy wspomnianej piekielnej triady. Nie wie, że żyje już w rzeczywistości podstawionej, w fikcji. Cała wspomniana strategia prowadzona jest konsekwentnie, ale powoli, gdyż wg Machiavellego okrucieństwo i terror należy stosować rozsądnie i tylko w miarę potrzeby.

Strategia rewolucji się zmieniła, ale cel pozostał ten sam. Celem jest wyhodowanie człowieka sowieckiego, który tym różni się od normalnego człowieka, że wyrzekł się wolnej woli. W związku z tym człowiek sowiecki nie może żyć w normalnym świecie, gdyż w normalnym świecie trzeba dokonywać samodzielnych wyborów, a on tej umiejętności się wyrzekł. W związku z tym drugim celem rewolucji komunistycznej jest stworzenie mu sztucznego środowiska, w którym mógłby żyć, w postaci państwa totalitarnego. Państwo takie tym się charakteryzuje, że nie toleruje żadnej władzy poza własną! Likwiduje, więc władzę rodzicielską, władzę religijną, władzę właściciela nad rzeczą i w rezultacie wszelka inna władza staje się atrapą. Ta strategia przy pozorach pacyfistycznej mentalności jest jednak podstępna – człowiek terroryzowany czuje na własnej skórze ciężar i trud, natomiast człowiek zoperowany nie ma w ogóle świadomości, że żyje w fikcji, żyje w rzeczywistości podstawionej. Ta cała rewolucja realizowana jest przy współudziałach instytucji tzw. Unii Europejskiej i państw członkowskich. Są one tak zaplanowane by niszczyć organiczne więzi społeczne, by narody europejskie doprowadzić do stanu bezbronności i poddać je bezlitosnej eksploatacji!

Podsumujmy. Strategia nowej rewolucji komunistycznej przebiega dwufazowo:

  1. Obecnie, polega na systematycznym niszczeniu wszelkich więzi społecznych, takich jak rodzina, religia, majątek własny;
  2. Druga faza – w tak wytworzonej pustyni we wnętrzu człowieka i narodu, w której nie będzie już żadnego punktu oparcia, niezwykle łatwo będzie można podporządkować człowieka reżymowi totalitarnego państwa.

Któż, zatem w Polsce wspiera tą nową falę neokomunizmu? Są to potomkowie bolszewików przeszkolonych w Moskwie i przysłanych do Polski tuż po II Wojnie Światowej, na ogół żydowskiego pochodzenia. Drugie pokolenie, to wnukowie wychowani w realiach sowieckich, pod bacznym okiem służb WSI, skupieni wokół środowiska Gazety Wyborczej i tzw. opozycji po okrągło stołowej wspieranej ochoczo kapitałem Sorosa i różnych przybudówek Fundacji Batorego etc. Wszelkie próby oporu są natychmiast likwidowane, bez pardonu, przez potężne lobby neobolszewickie, czyli mafię za pomocą mordu intelektualnego, jak również, jak dawniej ich dziadkowie strzałem w tył głowy!

Na podstawie prelekcji Sz. Pana Stanisława Michalkiewicza

Boże,
na końcu tego roku chciałbym Ci podziękować
za wszystko, co od Ciebie dostałem.
Dziękuję Ci za życie i za miłość,
którą otrzymałem i którą dałem,
za kwiaty, powietrze i słońce,
za szczęście i za troski,
za to, co było możliwe
i za to, co nie było możliwe.

Oddaję Ci wszystko, co w tym roku zrobiłem:
wykonaną pracę,
rzeczy, które wyszły spod moich rąk
i to wszystko, co zdołałem moimi rękami zbudować.

Powierzam Ci ludzi, którzy mnie kochają,
i których ja kocham,
moich nowych przyjaciół, tych, którzy są blisko,
tych, którzy się oddalili,
tych, którzy zakończyli swoje życie,
tych, którzy prosili mnie o pomoc
i tych, którym zdołałem pomóc,
tych, z którymi dzielę życie,
obowiązki, smutki i radości.

Dzisiaj, Boże, proszę Cię: wybacz mi
źle wykorzystany czas, niemądrze wydane pieniądze,
wypowiadanie bezużytecznych słów, lekceważenie miłości.

Wybacz mi puste działania,
źle wykonane prace,
życie bez entuzjazmu,
poświęcanie zbyt krótkiego czasu na modlitwę,
moje zapominalstwo i to, że milczałem, kiedy należało mówić.
Pokornie proszę o Twoje przebaczenie.

Panie czasu i wieczności,
Twoje jest dzisiaj i jutro, przeszłość i przyszłość.
W perspektywie nowego roku,
który niebawem się zacznie,
powierzam Ci raz na zawsze
wszystkie te dni, które pozwolisz mi jeszcze przeżyć.

Dzisiaj proszę Cię dla siebie i dla moich bliskich
o pokój, szczęście,
siłę, odwagę,
miłosierną miłość i mądrość.

Chcę być codziennie pełen optymizmu i życzliwości.
Zamknij moje uszy na wszelki fałsz,
moje usta na kłamstwa, egoistyczne słowa
i na inne słowa, które mogą kogoś zranić.

Za to otwórz całe moje jestestwo na wszystko, co dobre,
żeby Twoje błogosławieństwo mogło napełnić mojego ducha
i żebyś rozsiewał je wokół mnie.

Napełnij mnie dobrocią i szczęściem,
by ci, którzy ze mną żyją,
mogli znaleźć w moim życiu coś z Ciebie.

Boże, daj mi szczęśliwy rok
i naucz mnie głosić moim życiem Twoje błogosławieństwa.

W imię Jezusa,

amen.

(Autor: Arley Tuberquia)

Na pytanie czy jesteś patriotą, w większości odpowiedź brzmi – Tak! I jesteś bardzo głęboko przekonany, że mówisz prawdę.
Jednak, gdy zapytamy, czym dla Ciebie jest patriotyzm uzyskamy mnóstwo różnych odpowiedzi, popartych na ogół postawą wobec zaborów, walką o wolność i niepodległość, czy w czasach nie tak odległych, w czasach komunizmu. Wtedy o wiele łatwiej określimy, czym był patriotyzm.
Jednak w czasach, umownie nazwijmy, w czasach pokoju i dobrobytu już pojęcie patriotyzmu nam się rozmywa. Wizja człowieka walczącego o dobro swoje i ojczyzny odchodzi w zapomnienie.
Dlaczego tak jest? Cóż zrobić by powrócił ten właściwy obraz Ojczyzny i Patriotyzmu?
Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.
Zastanówcie się nad tym, czym dla Was jest Polska? Wasza Ojczyzna? Otóż jest to grupa ludzi, więc skoro chcemy być patriotami, dbać o ojczyznę, to powinniśmy zająć się ludźmi!
A jak to zrobić?
Po pierwsze, rozwój. Jeżeli zatrzymasz się w rozwoju, nie będziesz iść dalej i osobiście rozwijać wiedzę, że jesteś Polakiem, to możesz być pewien, że nasza ojczyzna się nie rozwinie. Jeżeli będziesz stać w miejscu, nie zaczynając od Siebie, nie dbając o swój rozwój uderzasz w interes całego narodu!
Dbanie o swój rozwój to nie dbanie o swoją majętność, ale o rozwój swój osobisty, o rozwój swojej mądrości, umiejętności i swoich talentów. Rozwój z myślą, że chcesz dać swojej ojczyźnie to, co masz najlepsze i żeby z tych darów, wszystkich darów stworzony został naród!
Druga rzecz po Twoim osobistym rozwoju, potrzebna by stać się patriotą to potrzeba stać się uczciwym! Zadać, więc trzeba sobie pytanie czy Ty stawiasz ojczyznę na pierwszym miejscu, czy jesteś uczciwy we wszystkim, co robisz, w pracy, w realizacji zadać, które Ci powierzono, czy jesteś uczciwy w codzienności życia społecznego – gdyż z tych milionów drobnostek całego dnia buduje się moralna wartość całego narodu, buduje się patriotyzm lokalny, później szerszy, państwowy. Z takich drobnych rzeczy buduje się Wasze życie i Wasza tożsamość!
Trzecia rzecz, nad którą chciałbym się zatrzymać to zaangażowanie. Pytam, jak jesteś zaangażowany w ojczyznę, czy w ogóle ten temat analizujesz, zastanawiasz się nad nim? Czy Twoje zaangażowanie sprowadza się, umownie, co 4 lata by iść na głosowanie i oddać Swoją odpowiedzialność za ojczyznę w ręce innych, obcych ludzi? Potem kibicujesz im albo nie! Niestety na ogół jest tak, że spłyciłeś swoje zdanie, swoją wiedzę o kandydatach do wskazówek dostarczonych Tobie przez media, czy portale społecznościowe? Czy możesz, więc z czystym sercem potwierdzić, że wybrałeś swojego reprezentanta, absolutnie uczciwie? Obawiam się, że niestety nie!
Na tych trzech filarach, czyli Twojego osobistego rozwoju, uczciwości i zaangażowania zbudować można pojęcie patriotyzmu. Ale to jest część rzeczy potrzebnych by stać się Patriotą, gdyż te wspomniane rzeczy powinny dotyczyć również Waszego stosunku do wiary.
Rozwoju osobistego, byś mógł ofiarować Bogu to, co masz najcenniejsze. Czy w Twojej wierze jest zachowana uczciwość tak pięknie opisana przez dziesięć przykazań, osiem błogosławieństw czy przykazanie miłości bliźniego? Czy to nie jest oczywiste? Czy w Twojej wierze nie powinieneś być zaangażowany, słowem, myślą czy jakimś wyobrażeniem, zaangażowany w uczynki miłości, pomocy konkretnym osobom, bliźnim z najbliższej rodziny, w działalność wspólnoty miłości i miłosierdzia, w działalność ewangelizacyjną?
W ten sposób otrzymacie uniwersalną definicję zarówno bycia Polakiem jak również osobą wierzącą. Na tych trzech filarach opiera się tradycja.
Musisz sam odpowiedzieć sobie, czy czasem nie zatrzymałeś się w miejscu, gdzie o wiele łatwiej jest mówić o wielkich Polakach i ich wyczynach, ale sam nie zrobiłeś nic, by iść drogą samorozwoju, uczciwości i zaangażowania każdego dnia Twojego życia. Iść po to byś stał się prawdziwym patriotą!

Warszawa, 11 listopada 2018r. w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

Andrzej M. Jankowski

Neofaszyzm

Posted: 1 września 2018 in Ojczyzna, prawda, TRUTH
Tagi: , , ,

Oto nowa neofaszystowska ideologia

w służbie zagłady białych ludzi:

 

„RÓŻNORODNOŚĆ” to brak białych krajów

„RÓŻNORODNOŚĆ” to brak białych miast

„RÓŻNORODNOŚĆ” to brak białych sąsiadow

„RÓŻNORODNOŚĆ” to brak białych ludzi

 

roznorodnosc

 

Pomimo przekazów tradycji i istniejących dokumentów, wcześniej czy później zatrzymujemy się w punkcie, poza którym spojrzenie nie jest już w stanie rozróżnić mitu od rzeczywistości. Mit ukazuje człowieka w powiązaniu z siłami kosmicznymi, historia opisuje to, co poza takimi powiązaniami realizuje on w zasięgu czasu i przestrzeni. Wszelkie mity oparte są na ogół na dualizmie natury ludzkiej. Przeciwnie, materiał historyczny rzadko odnosi się do kompetencji duchowych człowieka. W rzeczywistości, kiedy człowiek, aktywując w sobie twórczy element artystyczny – znajdzie sposób zamanifestowania go w działaniu zewnętrznym, kreśli symbolicznie dokument biograficzny własnego czasu, którego wartość przekracza pod wieloma względami wszelkie świadome pisanie. Nie tylko przedstawia nam twórcę, ale ukazuje nam całą epokę, z której pochodzi i z której czerpie formę. Nie tylko ożywia historię, ale włącza się lirycznie w pejzaż geografii duchowej. Potwierdza to doświadczenie. Historia i mit, forma i wyobrażenie wchodzą wówczas we wzajemne odziaływanie, ujawniają to, co pogrążone jest w zatartej pomroce czasu i przestrzeni. Uzewnętrznia się odwieczny dramat. Dramat, który rodzi się nie tyle z natury ziemskiej człowieka, ile ze sfery sił duchowych walczących o absolutną dominację nad Niebem i Ziemią. O walce tej nadmieniają od najdawniejszych czasów rozmaite inskrypcje, księgi i przekazy.

To sama natura nosi w sobie stygmaty tego kosmicznego dramatu. Zjawiska atmosferyczne, gdzie światło i ciemność ścierają się z sobą, procesy świata roślinnego z jego szybkim powstawaniem i zanikaniem, krwawe walki o egzystencję pomiędzy dzikimi instynktami zwierząt są potężnymi filarami tego dramatu. W takiej rzeczywistości Bóg na swoje podobieństwo stworzył ludzi Adama i Ewę, którzy otrzymali od Boga dar – wolną wolę. Odtąd człowiek miał rozwijać się, jako istota wolna i autonomiczna. Niestety uległ, sprzeciwiając się Stwórcy! Poniósł, więc karę – śmiertelność. Od tego czasu nosi w sobie znamię grzechu pierworodnego. Grzech ten oznaczał czasowe zagubienie treści prawdy i z nią świadomości własnego pochodzenia.

czlowiek

Osłabienie sfery woli, wynikające z warunków życia człowieka i społeczności, jaką stworzył, otworzył drogę ku coraz większemu przenikaniu zła. Nieprzystosowany, stał się bezbronny. Rozumiał w prawdzie pojęcie zła, ale nie znał jego rzeczywistości, konstatował efekty, ale nie mógł sięgnąć przyczyn. Wahał się między Dobrem a Złem. To, co w ogólnym procesie stawania się ludzkiego atakowało kiedyś zbiorowość, teraz skierowane było na istotę indywidualną, wystawioną na działanie szczególnie podstępne i przenikliwe.

Wynika z tego, że człowiek może stać się złym wyłącznie przez bezpośredni i dłuższy w czasie kontakt ze złem. Najpierw zło powoli formatuje człowieka według swoich idei, potem najczęściej przy pomocy zewnętrznych, dodatkowych czynników np. przez środowisko różnego rodzaju patologii, biedy, narkotyków, alkoholu, presji opinii publicznej (w tym tak już rozpowszechnionej tzw. poprawności politycznej) wszelkiej manipulacji prawdą, zniszczonego środowiska – służącym ograniczeniu świadomości, spadku krytycyzmu i osłabieniu woli – w konsekwencji skłaniających do popełnienia grzechu.

Ważne jest ażeby człowiek pojął, iż ceną wolności ofiarowanej mu przez stwórcę było zaistnienie na ziemi również sił Zła, jako przeciwieństwa sił Dobra. Człowiek posiadł, bowiem nie tylko możliwość wolnego wyboru pomiędzy Dobrem a Złem, ale również moc przemiany zła w dobro! Przede wszystkim w sobie samym! Proces ten odbywa się jednak i przez cierpienie i wyrzeczenie. Nie oznacza to jednak, że człowiek ma stawiać samotnie czoła siłom zła. Bóg posłał ku pomocy Aniołów na czele z Michałem Archaniołem. Na tej drodze znajdzie on zawsze oparcie w Jezusie Chrystusie. Tego, który połączony jest na wieki z człowiekiem dla jego zbawienia. Jego ofiara ukazała nowe zwycięstwo Ducha Miłości. Światło tego zwycięstwa winno skierować Człowieka na drogę samo przeobrażenia się i do wyzwolenia się od ludzkich ułomności czy wręcz zła. W tym celu człowiek powinien nadać nowy kierunek swoim myślą, uczuciom, impulsom woli tak by móc realizować prawdę w myśleniu, piękno w uczuciach i dobro w dążeniach. Zło może być pokonane i zwyciężone jedynie w głębi duszy ludzkiej. Pomagają temu światło poznania, które pochodzi od Ducha Świętego i moc miłości emanująca od Chrystusa. W nich odrodzą się wiara i nadzieja. Chociaż dzisiaj jesteśmy świadkami upadku wartości moralnych i konsekwencji gwałtów przeciw naturze człowieka, musimy wierzyć, że Chrystus Zwycięży!

Według mnie nie istnieje u człowieka wrodzona skłonność do zła. Każdy człowiek, nie zależnie od tego, w jakim społeczeństwie i środowisku się urodził jest skłonny do dobra. Ale w wyniku presji środowiska, podatności woli, oraz własnej świadomości, jego rozumienie dobra ulega deformacji. Niestety, pomocna w tym procesie jest również wszelka pseudo religia – rozumiana, jako katalizator zła! Do tych „wierzeń” należą wszelkie systemy, których głównym celem jest kult krwawych ofiar i czczenie bożków – gdyż to one właśnie generują pierwiastek zła. Takimi systemami były i są wszelkie sekty, które przyjmują część prawd z Biblii i które w drodze ich modyfikacji stworzyły błędne nauki. Do nich należą przede wszystkim gnoza, kabała i talmud. Na ich bazie wymyślono kolejne twory sekciarskie jak judaizm, mahometanizm, protestantyzm, arianizm etc. Trafnie ujął to psalmista: „Albowiem wszystkie bożki pogańskie są diabłami!” [Sept. Ps 95:5]

Sekta judaistów była i jest szczególnie powiązana ze złem. U podstaw ich „wierzeń” stoją błędne i wypaczone idee, które tworzone były z myślą o doczesnym materialnym świecie. W takim środowisku powstał talmudyzm – spadkobiercami jego są potępione idee takie, jak: marksizm, darwinizm, freudyzm, egzystencjalizm i setki innych opartych o błędne założenia oparte wyłącznie na talmudzie, gnozie, kabale. Idee te są wrogo nastawione do Objawienia, do osoby Jezusa Chrystusa, Jego Matki Maryj, do Trójcy Przenajświętszej gdyż idee te omijają Dekalog! Idee wrogie Chrystusowi stworzono po to by „naukowo” udowodnić „prawdy” zawarte w judaizmie. To jest jądro satanizmu naukowego, którego ostateczną konsekwencją jest nihilizm. Ten z kolei był i jest podstawą wszelkich zbrodni i zła na świecie – komunizmu, faszyzmu, fetyszyzmu.

Wszędzie tam, gdzie pojawiła się sekta judaistów powstały nowe twory. Gdzie tkwi problem? W żydach! Oni nigdy nie umieli filozofować, czyli w myśl Platona nie potrafili kochać Boga! Wszystko opierali wyłącznie na prawie i przepisach! Dlatego nie potrafili i do dzisiaj nie potrafią zrozumieć podstawowych praw wiary! Sekta żydowska była zatwardziała w nienawiści przez umiłowanie pieniądza i bogactw, jakie zdobywali przez swą służbę w świątyni, wyzyskując i oszukując lud. Ten status utraciliby gdyby uznali Chrystusa za obiecanego mesjasza. Dla tych żydów, którzy uwierzyli, ze Starego Przymierza pozostał tylko Dekalog oraz Psalmy (pieśni o dobroci Boga), gdyż sam Chrystus je zatwierdził i polecał, kilka świąt m. in. Zielone Świątki (chrześcijańskie zesłanie Ducha Świętego) czy uczczenie Niedzieli (szabat). Obrzezanie zastąpione zostało przez Chrzest Święty, przepisy koszerne zniesiono, pozostawiając tylko post. Gdyż jak świadczą przypisy pierwszego w historii chrześcijaństwa Soboru „przepisy Starego Testamentu są umarłe i śmierć przynoszą!”. Jak orzekł Św. Hieronim „żydzi talmudyczni od czasów apostolskich aż do dzisiaj, zachowują zwyczaj wyklinania chrześcijan trzy razy dziennie we wszystkich swych synagogach (komentarz do Proroctw Izajasza IV, XI, XIV)

Na co zezwala sobie żyd w imię talmudu? Na seksualizm i pornografię, którą wolno im propagować we wszystkich krajach, nie tylko, jako biznes, ale przede wszystkim, jako coś, co dla nich jest zupełnie normalne. Skłonność ta jest od dawna „obiecana” w talmudzie babilońskim (Gemara).

To judaiści ukrzyżowali Jezusa i odrzucili na zawsze, stali się opozycją wobec kościoła i jego wrogiem! Służąc nie Bogu, ale szatanowi (Lucyper) i walcząc z Kościołem na śmierć i życie aż do czasów drugiego przyjścia Zbawiciela. Trafnie ujął to św. Marek przywołując warunek zbawienia człowieka: „Kto uwierzy i ochrzci się będzie zbawiony, kto zaś nie uwierzy będzie potępiony” [Mk. 16:16]

Oczywiście, przez wieki setki ludzi otrzymało łaskę wiary i wielu z nich przejrzało – nawróciło się i skierowało swoje życie ku czynieniu dobra i miłości. Niestety, tacy nawróceni natychmiast zostali wyklęci z sekciarskiej wspólnoty talmudystów.

Drogowskazami na drodze do poznania i czynienia dobra są przykazania, jest Dekalog, który nie tylko mówi, czego unikać, ale przede wszystkim jak pomnażać dobro, szerzyć miłość, stawać się lepszym człowiekiem i czynić wszystkich wokół siebie lepszymi. Problem zła istnieje, ale Bóg Wszechmogący jest w stanie to zło przemienić tak, że również i ono może stać się jeszcze większym dobrem. Zło dobrem zwyciężaj – to święte zawołanie sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki jest wystarczającym przykładem na to, że zło istniało, ale każdy człowiek, oparty na Chrystusie może je przezwyciężyć!

Tak też droga do zbawienia żyda, muzułmanina, protestanta czy innego innowiercy jest otwarta, każdy, kto tego zapragnie, może uczynić z siebie Człowieka Nowego, który bez trudności odpowie Bogu: „Starałem się poznać Prawdę i iść drogą, którą ona wskazuje aż do ostatniego z moich dni…”

carska-ochrana

 Motto:

Jeżeli tylokrotnie najlepsi członkowie naszego narodu, najbardziej ofiarni, najbardziej bohaterscy zdobywali się na walkę o niepodległość – tyle razy z takim poświęceniem, z taką ofiarą, i jeżeli zawsze ta rzecz paliła na panewce, jeżeli nasze powstania nie dały nam niepodległości, mimo iż niekiedy byliśmy od tej niepodległości bardzo niedaleko, to mam wrażenie, że brązowienie tych wszystkich mitów jest niecelowe. I jest celowe i pożądane oświetlenie, dlaczego wysiłki najlepszych synów narodu polskiego na przestrzeni 150 lat prowadziły z reguły do przegranej.

Adam Doboszyński;

„Musimy sięgnąć do czasów saskich, do czasów najgłębszego upadku. Polska jest wówczas ciężko chora. Trawi ją od stu lat gorączka złotej wolności, choruje na demokratyzm, zanik władzy i autorytetu, choruje na nieodłączny od liberalnej demokracji pacyfizm, który zabija w narodzie cechy rycerskie i naród towarzyszów pancernych przemienia w naród hreczkosiejów. Choruje Polska na materializm – ciężkie niedomaganie, prowadzące do rozhartowania charakterów i do zaniku cnót obywatelskich… i to nie tylko Polska jest chora, chora jest również jej wiara – katolicyzm, nie jest to wiara Oleśnickich i Hozjuszów, a tym bardziej nie jest to surowy i zdobywczy katolicyzm średniowiecza, wiara gorąca jak płomień, w której ogniu przetapiają się przywary osobiste i niesprawiedliwości społeczne. Katolicyzm XVIII wieku jest chory. I to jest jednym z powodów, dla których tak ciężko chora była w XVIII wieku i Polska.” [za: Adam Doboszyński]

 Początek XVIII wieku

Od lat 30-tych XVIIIw. rozpoczęła się dla Rzeczpospolitej nowa epoka, którą nazwiemy epoką zdrady narodowej. Pierwszymi, za sprawą wpływów Króla Prus Fryderyka II Wielkiego, i kierowanych przez niego lóż wolnomularskich francuskich i angielskich, byli niektórzy przedstawiciele możnowładztwa i nowej szlachty polskiej. Wokół dworu Saskiego zaczęły się szerzyć nowe nauki oświeceniowe i nowe prądy reformatorskie oparte zdecydowanie na prądach protestanckich. Rozpoczęły się masowe nadania szlacheckie dla neofitów żydowskich, różnej maści przybyszów i szpiegów z Prus, Rosji i Europy. W czasie obrad Sejmu w roku 1733 uregulowano prawnie dostęp szlachty akatolickiej do godności i funkcji państwowych, ostrzegając przy okazji, żeby dysydenci „żadnych protekcyi przez siebie i ministrów u postronnych potencyi nie szukali pod ostrością prawa de perduellionibus postanowionego”. Wreszcie na sejmie pacyfikacyjnym 1736 r. zagrożono, że w przypadku nadania indygenatu lub nobilitacji pod warunkiem konwersji na wiarę papieską, jeśli obdarowany albo jego descendenci nie wytrwają w niej, klejnot szlachectwa zostanie im odebrany! Do masonerii należał w tym czasie nie tylko August II, nie tylko bigot August III, ale również Stanisław Poniatowski. Pierwszy ślad istnienia masonerii w Polsce spotykamy pod datą 1729. Im dalej w wiek XVIII, tym większy w Polsce zasięg wpływów masońskich. Już w 1742r. założona została loża w Wiśniowcu przez podkomorzego wielkiego litewskiego Jana Karola Mniszcha. Do loży tej należeli znani arystokraci: Konstanty Jabłoński, Michał Ogiński, Fryderyk August Moszyński, Michał Wielhorski i Andrzej Makronowski. Nadworny marszałek koronny Jerzy August Mniszech, przy pomocy wygnanego z Rosji szwajcarskiego barona Pierre Le Fort’a, założył w Dukli w 1749 roku drugą lożę, w której obowiązywał taki sam angielski rytuał symboliczny jak w pierwszej. W połowie XVIIIw. masonerię wspierał Alojzy Fryderyk Brűhl – wielki mistrz, nadto August Moszyński, Jan August Cichocki, Antoni Czapski oraz niejaki Skalecki i Chomiński. Kolejni przedstawiciele, przeszkoleni w Petersburgu w 1773r. w większości późniejsi członkowie sekty wolnomularzy, na czele z przechrztami, protestantami, twórcami tzw. Konstytucji 3-maja (m.in. Ks. Hugo Kołłątaj al. Stumberg, Tadeusz Czacki, Ignacy Potocki – wielki mistrz, mason Adam Czartoryski, mason Andrzej Makronowski – wojewoda mazowiecki, ks. Grzegorz Piramowicz), byli współtwórcami nowych ustaw m.in. ustawy o nietykalności, rozszerzonej o nietykalność dla żydów.

W dniu 27 kwietnia 1782r. zawiązała się konfederacja w Petersburgu (główni przedstawiciele: Stanisław Szczęsny Potocki, Franciszek Ksawery Branicki, Seweryn Rzewuski, Ignacy Józef Massalski, bracia Józef Kazimierz i Szymon Kossakowscy) którą ogłoszono oficjalnie 14 maja 1792 w pogranicznej Targowicy na Ukrainie. Był to początek oficjalnej zdrady narodowej najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Do tych zdrajców wkrótce dołączyli następni: Antoni Stanisław Ks. Czetwertyński, Jerzy Wielhorski s. Michała, Antoni Złotnicki (Goldwasser), Adam Moszczeński, Jan Kajetan Zagórski – frankista, Jan Suchorzewski, Michał Kobyłecki, Jan Świejkowski, Franciszek Hulewicz, Dyzma Bończa-Tomaszewski. W prawdzie, zostali oni skazani na karę śmierci wyrokiem z dnia 29 września 1794r. ale pod szubienicę nie stawili się. Do Targowiczan przystąpili również: marsz. Józef Ankwicz, Karol Lasopolski, żyd Józef Majewski, Walenty S. Majewski, Ignacy Massalski, Orłowski poseł z Podola, hetman wielki Piotr Ożarowski, Pawłowski, szpieg Marceli Piętka, żyd Piotrowski, Mateusz Roguski, adwokat Michał Wolfers, mason Jan Henryk Dąbrowski, Stefan Grabowski, szpieg Bartłomiej Jasiński, żyd Wincenty Józefowicz-Hlebicki s. Ezefowicza.

W trakcie obrad Sejmu Czteroletniego (1788-1792), który śmiało możemy nazwać bezkrwawą rewolucją oświeceniową w Polsce (na wzór krwawej francuskiej), działali przedstawiciele polskiej masonerii (na ogólną liczbę 359 posłów aż 74 to masoni) oraz tajni współpracownicy z masonerii europejskiej m.in. Włoch Ks. Piattoli, sekretarz Króla Stanisława Augusta, uważany za jedną z najwybitniejszych osobistości Polski. Działalność Sejmu Czteroletniego zależała od ściśle zakonspirowanej czwórki ludzi, do których należeli Ignacy i Stanisław Potoccy, marszałek Stanisław Małachowski, i reprezentant Małopolski, będącej pod zaborem austriackim, hr. Ignacy Morski. Kampania Poniatowskiego i Kościuszki, którzy mieli bronić Konstytucji 3-go Maja, miała przebieg niesłychanie żałosny; król i Kołłątaj w haniebny sposób zgłosili swój akces do Targowicy – ta myśl o niechlubnym końcu niepodległego bytu Polski jest żałosna.

Są w tej dobie zdrady narodowej również prawdziwi reformatorzy. W Dreźnie 5 października 1763 umarł August III, a Stanisław August Poniatowski, siostrzeniec Czartoryskich, został królem. I wówczas to na sejmie r. 1764 Michał i August Czartoryscy przystępują do reform najgłębszych, dalej sięgających niż reformy, których dokonał Sejm Czteroletni. Reformy Czartoryskich położyły kres rozwojowi żydowskiej potęgi: rozwiązali sejm żydowski, skasowali automatyczną nobilitację chrzczonych Żydów, nałożyli na Żydów pogłówne. Wreszcie w r. 1763 wydanoł dekret, który rozwiązał problem żydowski: wydano nakaz zawierania przez Żydów paktu z każdym miastem polskim, przy czym jeżeli miasto paktu nie zawrze, to Żydom nie wolno działać i mieszkać w danym mieście. Jak widzimy, problem żydowski wszedł w reformach Czartoryskich na drogę radykalnego załatwienia. Uregulowano też sprawę głosu mieszczan oraz sprawę odpowiedzialności karnej szlachcica za zabicie chłopa jak również zniesienie tzw. liberum veto. To były prawdziwe reformy Rzeczpospolitej! Niestety, Czartoryscy pod groźbą wojny z Rosją, załamali się i ustąpili. Odpowiedział wtedy naród konfederacją barską zawiązaną w roku 1768. Zapamiętajmy to sobie dobrze: Bar, to ostatni niezależny zryw narodu aż po nowożytny, obecny ruch narodowy. Ostatni. Niestety masońskie intrygi, konszachty i zabiegi udaremniły zgodę między konfederatami, a obozem króla i Czartoryskich.

Niestety, również wielu masonów znalazło teren działania w konfederacji barskiej: obok licznych Polaków, spotykamy tam jubilera Francuza Francois’a Poncet’a, następnie Niemca barona Henryka Heyking’a, inicjatora loży „Cnotliwy Wędrowiec” w Węgierskim Preszowie, wywierającej decydujący wpływ na Generalność konfederacji. Niewątpliwie zdarzały się tarcia i między ludźmi ofiarnymi i ideowymi, ale masońska intryga działając konsekwentnie przez 4 lata toczących się bojów spaczyła przebieg i ducha konfederacji. Po Barze nastąpił pierwszy rozbiór Polski w 1772r.

Na posiedzeniu masońskim odbytym 27 grudnia 1781 roku, Wielkim Mistrzem wybrano Ignacego Potockiego, a „Katarzynę pod Gwiazdą Północną” oficjalnie instalowano jako Wielką Lożę. Obok wielkiego Mistrza wybrano wielkich urzędników, którymi zostali: Michał Ogiński – hetman litewski, Adam Kazimierz Czartoryski i Karol Henryk Heyking – wielkimi namiestnikami, natomiast Jerzy Wielhorski, Jan Potocki i pisarz wielki koronny Kazimierz Rzewuski – wielkimi dozorcami; zaś wielkimi mówcami – Michał Borch – syn kanclerza koronnego oraz Maurycy Glayre – sekretarz królewski; zastępcą wielkiego mówcy został dwudziestodwuletni Julian Ursyn Niemcewicz. Sekretarzem został Eliasz Aloe będący jednocześnie sekretarzem w Radzie Nieustającej. Na zbliżający się Sejm Wielki w 1788 roku sejmiki szlacheckie, na ogólną liczbę stu siedemdziesięciu siedmiu posłów, wybrały trzydziestu dziewięciu posłów – masonów tj. 22,0%. W 1790 roku na dalszych stu osiemdziesięciu ośmiu wybranych posłów znajdowało się trzydziestu pięciu wolnomularzy, czyli 19,2%. Wolnomularze, mając wspólne doświadczenia organizacyjne, stali się grupa awangardową, wnoszącą do życia politycznego formy przypominające loże. Można to odnieść do powstałego jeszcze w 1784 roku w Warszawie Klubu Przyjaciół Złączonych, a później Towarzystwa Konstytucji 3 Maja. Z siedemdziesięciu czterech posłów – wolnomularzy aż trzydziestu siedmiu należało do Towarzystwa. Na ogólna liczę dwustu trzynastu członków tego Towarzystwa, ponad pięćdziesiąt osób należało do lóż, a wśród nich; Adam Kazimierz Czartoryski, trzej bracia Potoccy – Ignacy, Stanisław i Seweryn, Julian Ursyn Niemcewicz, Józef Weyssenhoff, Michał Kochanowski, Aleksander Linowski, Włoch Scipione Piattoli, Adam Naruszewicz, Adam Mędrzecki, Józef Zajączek, Jan Paweł Łuszczewski, Stanisław Sołtyk.

Pokolenie Sejmu 4-letniego i pokolenie powstania 1830 r. to ludzie zupełnie zdezorientowani, pozbawieni busoli intelektualnej i moralnej, ludzie, którzy własnymi rękami wbrew swym najlepszym chęciom grzebali własną Ojczyznę.

Z przedstawionej wyżej perspektywy łatwiej jest nam zrozumieć ten ogromny wysiłek Rzeczpospolitej szlacheckiej w dążeniu do odzyskania wolności i państwowości. Wolność szlachecka była wystawiana na próbę jeszcze kilka razy. Kolejnym ciosem w dawny porządek szlachecki było powołanie pro moskiewskiej Heroldii, podczas jej działań powołano do „stanu szlacheckiego” całą masę degeneratów i rusofobów, sprzedawczyków, nowobogackich, którzy ze stanem szlacheckim nie mieli nic wspólnego. Pokolenie, z którego wykwitł zwiędły kwiat szlachectwa polskiego. Nominowani przez Moskwę, po podpisaniu aktu poparcia dla cara tzw. „Przysięgi na wierność Tronowi” i po sprawdzeniu, czy nie brali udziału w powstaniu 1830r. wpisywani byli masowo do Ksiąg Szlachty Królestwa Polskiego oraz Deputacji Gubernialnych. Podobnie było w zaborze pruskim i austriackim.

W ten sposób utworzono elitę oddaną Moskwie i innym zaborcom oraz jej wpływom. Dawni ciemiężyciele, w większości nowoochrzczeni neofici zbiwszy fortuny opuścili Polskę i zasilili szeregi wszechświatowej komuny żydowskiej zw. Iluminati.

 Kim byli nowi szlachcice?

W większości to potomkowie wolnomularskich i targowickich rodów, żydowskich przechrztów i wrogów ojczyzny – masa tzw. nowobogackich, pochodzących z pospólstwa, którzy za intratne posady dworskie, urzędnicze czy wojskowe – masowo podpisywali akt poddaństwa i otrzymywali „herb” i potwierdzenie „moskiewskiego” szlachectwa. W dobie I i II Wojny Światowej, ci przedstawiciele „szlachty” masowo ewakuowani byli do Moskwy, by im „włos z głowy nie spadł”, po 1918r. niektórzy powrócili do Rzeczpospolitej a po 1944r. wrócili do „swojej moskiewskiej ojczyzny”. Oficjalnie ustrój stanowy w Polsce został zniesiony przez Konstytucję marcową z 1921r.

 Jaką familię można więc uznać za szlachtę?

Zobaczmy jakie warunki określa sama ustawa tzw. deputacja szlachecka z 1836r. Dowody szlachectwa nabyte przed ogłoszeniem „Prawa o szlachectwie” w 1836r: [zobacz]

  • Dyplomata panujących lub nobilitacje sejmowe na podstawie Metryk Koronnych i Litewskich lub Volumina Legum, Dziennik Praw KW i KP;
  • Dokumenty potwierdzające tytuł: Książęcy, Hrabiowski czy Barona jak również stopień urzędnika przed 1795r. tj. Dygnitarza Koronnego, Członka Senatu, Izby Poselskiej, Urzędnika ziemskiego, oraz odznaczonego orderem Orła Białego lub Św. Stanisława…
  • Dokumenty hipoteczne stwierdzające prawo własności dóbr ziemskich przed 1795r.
  • Dokumenty potwierdzające stopień oficerski lub wyższej administracji wojskowej

Wymienione powyżej dowody otwierały możliwość przeniknięcia m.in. potomkom przechrztów, targowiczan, „oświeconych” z sekty masońskiej i tzw. „nowobogackich” z połowy XVIIIw. do stanu szlacheckiego, dobrze o tym wiedzieli moskiewscy członkowie heroldii i ochoczo aprobowali podania o szlachectwo! Takie przekonanie wyrażał sam car Mikołaj I Pawłowicz (1796-1855) – pisał: „aby Królestwo Polskie mający osobny potrzebom jego odpowiadający rząd nie przestawało być połączoną częścią Cesarstwa Naszego, aby na koniec mieszkańcy tego kraju składali odtąd z Rosjanami zjednoczony zgodnymi braterskimi uczuciami naród” Kładziono akcent, że nowe szlachectwo połączone będzie „z rzeczywistą służbą Moskwie” Ściśle określało warunki otrzymania szlachectwa dziedzicznego i osobistego (art. 1 Prawa). Szlachectwo dziedziczne nabywało się przez służbę wojskową (każdy oficer) i cywilną (urzędnik VI lub wyższej klasy), przez otrzymanie orderu przez osobę w służbie będącą i „przez łaskę szczególną monarchy”! (art. 2-8). Drugi rodzaj szlachectwa, w myśl tego Prawa – szlachectwo osobiste – można było otrzymać przez mianowanie na stopień oficerski, przy wyjściu ze służby cywilnej wojskowej, przez służbę cywilną urzędniczą dla osób klasy X, poczynając, wreszcie przez szczególną łaskę monarszą (art. 9). Znoszono tymi postanowieniami tradycyjne szlachectwo polskie. szlachectwo osobiste nie mogło być w zasadzie dziedziczone i – co ciekawe – nie łączył się z nim przywilej używania herbu. Ten ostatni wymóg był wielkim wyłomem w mentalności dotychczasowej szlachty. [Manifest Carski z 14 XI 1832 r.]

 Podsumowanie

W poszukiwaniu prawdziwych rycerskich rodów Polskich pomocną będzie idea Sarmatyzmu – ideologii przyjętej i propagowanej przez szlachtę polską od końca XVI do drugiej połowy XVIII wieku. Na początku XVIII wieku, z nastaniem rządów Sasów, Rzeczpospolita pogrążyła się w anarchii i stała się przedmiotem gry międzynarodowej mocarstw. Kultura sarmacka, ukształtowana w okresie baroku uległa wówczas degeneracji. Wielki wpływ na masy szlacheckie miało wówczas dzieło Andrzeja Maksymiliana Fredry „Monita politico-moralia„, będące apologią sarmatyzmu, postulujące kultywowanie sarmackich wolności i obyczaju oraz odcięcie się od „nowości” płynących z protestancko-masońskiej Europy Zachodniej.

W większych skupiskach prawdziwa szlachta polska ostała się jedynie na Mazowszu, Podlasiu, częściowo w ziemi dobrzyńskiej i na Kujawach oraz na ziemiach litewskich. Byli to potomkowie dawnych polskich rodów rycerskich, żyjących w XIX stuleciu często na skraju nędzy. Pielęgnowali oni główne idee stanu szlacheckiego, kultywowali dawne zwyczaje sarmackie i szlacheckie, żyli w imię hasła „Bóg, honor, ojczyzna”. Ta część szlachty wraz z uwłaszczonymi chłopami – robotnikami i gospodarzami rolnymi była podstawą ruchów powstańczych 1831r., 1863r. i kolejnych.

______________________________________________________________________

Krytyczne uwagi za:

  • o. Walerian Kalinka (1826-1886) „Dzieła, t. 1-12”,
  • Kazimierz M. Morawski (1852-1925) „Źródła rozbioru Polski”,
  • prof. Adam Skałkowski (1877-1951) „Polska od Sejmu…”,
  • Adam Doboszyński (1904-1949) m.in. „Ekonomia krwi”,
  • Jędrzej Giertych (1903-1992) „Tragizm losów Polski”, „Kulisy powstania styczniowego” i in.
  • Teodor Jeske-Choiński, „Neofici Polscy”, W-wa 1904
  • Aleksander Kraushar, „Frank i frankiści polscy”, 1931
  • Ludwik Hass, „Masoneria Polska XXw.”, 1998, „Sekta farmazonii warszawskiej” etc.;
  • Tomasz Demidowicz „Reforma szlachectwa w Królestwie Polskim w latach 1836-1861”
  • Dziennik Praw Królestwa Polskiego (dalej DPKP) t. 14, s. 169-172.
  • Spis szlachty Królestwa Polskiego T.1, T.2;

opracowanie: Andrzej Korab Jankowski /3.V.2016/